fot. wikipedia

Francja przedłuża kontrole na granicach do 30 kwietnia 2019 r.

Francuskie władze po raz kolejny przedłużają o sześć miesięcy – do 30 kwietnia przyszłego roku – kontrole na granicach kraju, przywrócone po zamachach w Paryżu w listopadzie 2013 roku. Ich zdaniem zagrożenie terrorystyczne jest w dalszym ciągu „bardzo znaczące”.

Kontrole graniczne, które miały się zakończyć 31 października bieżącego roku, będą prowadzone do 30 kwietnia 2019 roku – czytamy w nocie władz francuskich adresowanej do Rady Unii Europejskiej. Nie chodzi tu o systematyczne kontrole, lecz o możliwość przeprowadzania kontroli tożsamości na granicach, w drodze odstępstwa od zasad swobodnego przepływu osób w strefie Schengen.

Dotyczy to kontroli granic lądowych z Belgią, Luksemburgiem, Niemcami, Szwajcarią, Włochami i Hiszpanią, a także granic powietrznych i morskich.

„Zagrożenie terrorystyczne we Francji jest bardzo znaczące. W bieżącym roku doszło do dwóch ataków przypisywanych Państwu Islamskiemu, w których zginęło pięć osób, a 20 zostało rannych; pięć innych planowanych zamachów udaremniono” – przypomina rząd, tłumacząc kolejne przedłużenie procedury kontroli na granicach.

Według francuskich władz „pojedyncze niebezpieczne osoby prawdopodobnie przemieszczają się w obrębie państw UE”, a „ryzyko powrotu zagranicznych terrorystów będących obywatelami europejskimi rośnie wskutek ogłoszonej przez Turcję i Rosję demilitaryzacji Idlibu – ostatniego bastionu dżihadystów w Syrii”. W strefie tej „znajdowało się ok. 10 tys. terrorystów, w tym prawdopodobnie 400 obywateli francuskich lub cudzoziemców mieszkających we Francji”.

Paryż uważa, że rozszerzenie kontroli granicznych jest konieczne z uwagi na rozmieszczone w kilku krajach „komórki terrorystyczne”, utrudniające zadania służb wywiadowczych.

Łącznie w strefie Schengen sześć krajów – Francja, Niemcy, Austria, Dania, Szwecja i Norwegia – wprowadziło kontrole na swych granicach, powołując się na kwestie bezpieczeństwa, a także transgraniczne przemieszczanie się nielegalnych migrantów chcących dostać się do UE.

PAP/RIRM

drukuj