fot. PAP/EPA

Francja: prezydent E. Macron zapowiedział narodową debatę na temat koniecznych reform

Prezydent Francji Emmanuel Macron chce powstrzymać falę protestów tzw. „żółtych kamizelek”. Organizuje narodową debatę na temat koniecznych reform, która ma potrwać dwa miesiące.

Ruch „żółtych kamizelek” zrodził się jako sprzeciw wobec podniesieniu akcyzy na paliwa. Potem protestujący poszerzali postulaty, domagając się głębokich reform.

– Myślę, że ruch, który rozpoczął się teraz, jest prawdziwie narodowościowy – dotknął on samego serca Francji. Ale prezydent tego nie zrozumiał,  rozgniewał naród francuski – zaznacza uczestnik protestów we Francji.

W kraju dochodzi do zakłóceń ruchu, zniszczeń mienia, cierpi gospodarka, a popularność prezydenta i jego rządu bardzo spada.

– Gospodarka Francji w ostatnim czasie przeżywa dość trudne chwile. Wynikają one z polityki gospodarczej, jaką prowadzi obecny prezydent, który chciałby zreformować tę gospodarkę, chciałby dokonać wewnętrznych zmian strukturalnych, ale nie bardzo mu się to udaje z uwagi na silny opór społeczny – mówi profesor Zdzisław Kordel i dodaje, że Francja ma bardzo rozbudowany system świadczeń socjalnych, który pochłania olbrzymie fundusze.  Jeżeli ich nie ma, to rząd podnosi podatki, a to spotyka się z oporem społeczeństwa.

Wielka narodowa debata ma zakończyć trwające od dziewięciu tygodni protesty „żółtych kamizelek”. W debacie będzie można wziąć udział osobiście, przychodząc na lokalne spotkania czy też wysyłając mail na podany adres.

– Niestety, przywodzi to na myśl wynalazek z czasów Edwarda Gierka, czyli konsultacje społeczne, z których nic nie wynikało.  Ten manewr prezydenta Macrona ma na celu przede wszystkim spacyfikowanie ruchu „żółtych kamizelek” – ocenia historyk prof. Tadeusz Marczak.

Czy debata rozwiąże francuskie problemy?

– Debata ogólnokrajowa nie ma sensu, ponieważ tak czy inaczej „żółte kamizelki” nie będą chciały się poddać. To tylko odłożenie problemu w czasie. Macron próbuje tylko zyskać na czasie, to wszystko – mówi obywatel Francji.

Część Francuzów liczy na uspokojenie nastrojów społecznych.  Natomiast „żółte kamizelki” są bardzo podzielone. Część uczestników ruchu zamierza wziąć udział w debacie, ale najczęściej słyszy się, że „prawdziwa debata trwa na ulicy”.

TV Trwam News/RIRM

drukuj