fot. flickr.com

Francja pogrążona w żałobie i strachu

Francja znów pogrążona w żałobie, ale i w strachu, bo po kolejnym zamachu terrorysta pozostaje nieuchwytny.

Francja od co najmniej pięciu lat żyje w stanie zagrożenia. We wtorek wieczorem przypomnieli sobie o tym nie tylko Francuzi, ale także europosłowie i pracownicy Parlamentu Europejskiego, którzy przebywali w tym czasie na sesji plenarnej w Strasburgu.

Ze strony elit brukselskich od dawna słychać głosy, że do życia w cieniu zamachów terrorystycznych powinniśmy się przyzwyczaić. Ale czy do terroryzmu można przywyknąć? Unijni decydenci mają nawet na to receptę.

– Należy zareagować w sposób przeciwny do tych, którzy chcą ranić demokrację. Trzeba iść naprzód. Nie należy zmieniać naszych nawyków, dlatego we wtorek wieczorem nadal pracowaliśmy podczas sesji plenarnej. Siła wolności i demokracji wygrywa z przemocą przestępców i terrorystów – mówił Antonio Tajani, przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

W opinii europosła prof. Mirosława Piotrowskiego, wtorkowy zamach to nic innego, jak pokłosie polityki prowadzonej przez prezydenta Francji i Unię Europejską.

– Być może nie jest też przypadkiem, że ta straszna tragedia miała miejsce dzień przed głosowaniem w PE ws. rezolucji o terroryzmie, w którym to tekście przemyca się dość specyficzne stwierdzenia. Chce się poddać kontroli edukację teologiczną, a także możliwość zamykania miejsc kultu religijnego, jeśli nie odpowiadają zasadom demokracji – podkreślił prof. Mirosław Piotrowski, który dodał, że niektórzy politycy lubią zbijać kapitał na tego typu wydarzeniach.

– Biorąc pod uwagę sytuację pana prezydenta Emmanuela Macrona, nie jest wykluczone, że jemu osobiście ten wypadek nie zaszkodzi, a może nawet pomóc, gdyż ten straszny zamach może stać się podstawą do tego, aby wprowadzić bardzo zaostrzony stan wojenny i zlikwidować protesty <<żółtych kamizelek>>, które mu zagrażają – zaznaczył europoseł.

W całej tej sprawie jest wiele niejasności – zwrócił uwagę dr Bogusław Rogalski, ekspert ds. międzynarodowych.

– Jako członek komisji europarlamentarnej, w przeszłości zajmującej się zwalczaniem terroryzmu w Europie, wiem doskonale, że w takich przypadkach podstawowe znaczenie ma prewencja, ale też ściganie przestępcy. W tym przypadku wszystko zawiodło. Dziwnym przypadkiem nie wyłączono sieci komórkowej na terenie Strasburga, a to ma podstawowe znaczenie, jeśli zamach był zaplanowany w sposób profesjonalny. Nie zamknięto też wszystkich dróg dojazdowych do Strasburga. My, w odróżnieniu od Europy Zachodniej, nie mamy takich problemów – powiedział dr Bogusław Rogalski.

– Na szczęście Polska jest jeszcze taką wyspą bezpieczeństwa w Europie, a to dzięki temu, że my nie otworzyliśmy w swojej historii bram dla imigrantów muzułmańskich do Europy, bo na to też trzeba patrzeć jako praprzyczynę konfliktu w zachodniej Europie. Mamy do czynienia z wojną cywilizacyjną, której polem bitewnym jest niestety dzisiaj Europa i UE – mówił ekspert ds. międzynarodowych.

Narastająca fala migracji jest zdecydowanie tym czynnikiem, który ma i będzie miał wpływ na bezpieczeństwo Europy. Jeśli liczba ludności – imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu – będzie się zwiększać, a skuteczność obrony przeciw niekontrolowanemu napływowi uchodźców będzie słaba, to wraz z tą falą będzie rosło zagrożenie kolejnymi zamachami terrorystycznymi. A wówczas skutki takiej bezrefleksyjnej unijnej polityki mogą być porażające.

TV Trwam News/RIRM

drukuj