PAP/EPA

Francja: Ok. 5,6 tys. osób na protestach „żółtych kamizelek”

Około 5,6 tys. osób zgromadziło się w sobotę we Francji na protestach zorganizowanych przez ruch „żółtych kamizelek”, w tym ok 1,3 tys. w Paryżu – wynika z danych na godz. 14 przekazanych przez MSW. To już 16. z rzędu sobotni protest „żółtych kamizelek”.

Wynika z tego, że demonstracje w sobotę przyciągnęły mniej uczestników niż tydzień wcześniej, gdy o tej samej godzinie MSW Francji doliczyło się 11,6 tys. demonstrantów w całym kraju, w tym 4 tys. w stolicy.

W Paryżu protestujący gromadzili się przed Łukiem Triumfalnym; planowany był przemarsz przez zamożne dzielnice w zachodniej części Paryża.

W piątek prezydent Francji Emmanuel Macron zaapelował o spokój, wskazując, że podczas poprzednich protestów dochodziło do „nieakceptowalnych” wybuchów przemocy.

„Kontynuujemy protesty w każdą sobotę, bo Macron w ogóle nie odpowiada na postulaty >>żółtych kamizelek<<. Chcemy odbudować naszą demokrację i zmienić obecny system polityczny. Macron jest pogardliwy i (…) nawet nie próbuje zrozumieć, że są ludzie, którzy żyją w wielkiej biedzie (…), i że istnieje wiele nierówności” – powiedziała agencji AP koordynatorka paryskiego protestu Sophie Tissier.

Organizatorzy przekonują, że chcą utrzymać presję na władze w miarę, jak do końca zbliża się dwumiesięczna „wielka debata narodowa” zainicjowana przez Macrona w reakcji na protesty. Debata, kończąca się w połowie marca, w zamyśle władz ma być szansą dla zwykłych Francuzów na wypowiedzenie się w sprawach francuskiej gospodarki i demokracji. Wielu przedstawicieli „żółtych kamizelek” bojkotuje debatę, twierdząc, że służy ona tylko interesom rządu.

Oprócz debaty Macron ogłosił też pakiet działań na łączną kwotę ok. 10 mld euro, w celu podniesienia siły nabywczej robotników i emerytów.

Protesty „żółtych kamizelek” rozpoczęły się w listopadzie 2018 roku. Oprócz rezygnacji z planowanej podwyżki podatków od paliwa, z której rząd już się wycofał, ruch ten odrzuca politykę gospodarczą Macrona, nastawioną ich zdaniem na duże koncerny i bogatych kosztem zwykłych robotników. Domaga się podniesienia płac, emerytur i zasiłków dla bezrobotnych oraz zgłasza żądania polityczne, w tym dymisji Macrona.

PAP/RIRM

drukuj