fot. flickr.com

Francja chce uderzyć w polski sektor transportowy

Francja, jako kolejny kraj po Niemczech, uderza w polski sektor transportowy. Rząd tego państwa wniósł do parlamentu projekt ustawy wprowadzającej płacę minimalną – 9,61 euro na godzinę – dla kierowców ciężarówek jeżdżących w systemie kabotażowym na obszarze Francji.

Przewóz kabotażowy jest wykonywany przez przedsiębiorstwo zarejestrowane na terenie innego państwa, niż sama świadczona usługa.

Poseł Andrzej Adamczyk, wiceszef Sejmowej Komisji Infrastruktury powiedział, że jest to konsekwencja braku działań polskiego rządu.

– To jest polityka Niemców, którzy widząc bezradność polskiej strony, poczynają sobie coraz bardziej. Francuzi, dostrzegają, że mimo tego, iż Niemcy naruszyli politykę wspólnotową, mają się z tym dobrze i praktycznie nikt ich nie zganił, nikt im tego nie zabronił. Premier Kopacz powinna wreszcie zaangażować Donalda Tuska, który powinien ostro postawić się sprawie niemieckiej. Kto jak kto, ale Donald Tusk, komu jak komu, ale Niemcom nigdy się nie sprzeciwi i stąd też jego bezradność. Polskie przedsiębiorstwa transportu drogowego są zagrożone upadkiem, a co za tym idzie, kilkadziesiąt miejsc pracy może ulec likwidacji – powiedział poseł Andrzej Adamczyk.    

Francja i Niemcy próbują wywierać w ten sposób presję na Komisję Europejską. Chcą, by w przyszłorocznej nowelizacji unijnego pakietu drogowego, KE zaproponowała korzystne dla nich rozwiązania na poziomie europejskim.

RIRM

drukuj