fot. twitter.com

Filipiny: wojsko zabiło ostatnich przywódców islamistów w Marawi

Filipińskie wojsko zlikwidowało dwóch ostatnich przywódców powiązanego z tzw. Państwem Islamskim sojuszu dżihadystycznych ugrupowań, który od maja prowadzi islamistyczną rebelię w Marawi na południu kraju – poinformował dziś rząd Filipin.

Isnilon Hapilon – lokalny szef terrorystów sprzymierzonych z ISIS, namaszczony na „emira” ISIS w Azji Południowo-Wschodniej – oraz Omarkhayam Maute, jeden z dwóch braci dowodzących ugrupowaniem Dawla Islamiya (zwanym też grupą Maute), zginęli w poniedziałek nad ranem w wojskowej operacji – przekazał minister Delfin Lorenzana na konferencji prasowej.

Akcja została przeprowadzona na podstawie informacji uzyskanych od uwolnionej krótko wcześniej zakładniczki – dodał.

„Tak, ich śmierć została potwierdzona” – podkreślił Lorenzana. Dodał, że dodatkowo przeprowadzone zostaną testy DNA.

Jak poinformował, wojsko poszukuje obecnie innych islamistów odpowiedzialnych za oblężenie Marawi, ale zachowuje ostrożność ze względu na 50-100 zakładników nadal przetrzymywanych przez dżihadystyczne ugrupowania w tym mieście.

Rzecznik wojska gen. Restituto Padilla powiedział, że walki o Marawi zbliżają się do końca i trwają prace nad rozminowaniem miasta.

Śmierć obu islamistycznych przywódców to dla wojska duży sukces – podkreśla Reuters. Armia była krytykowana za wolne postępy w wyzwalaniu Marawi z rąk islamistów oraz za dopuszczenie, by bez większych problemów zajęli miasto w maju br.

Hapilon i Maute odegrali kluczową rolę w przegrupowaniu, ponownym uzbrojeniu i rekrutacji nowych bojowników dla dżihadystycznych sił w kraju po starciach z siłami rządowymi, które trwały przez dwa lata na filipińskiej wyspie Mindanao.

W sierpniu wojsko informowało o zabiciu innego przywódcy, Abdullaha Maute, ale dotychczas nie odnaleziono jego ciała.

Konflikt w Marawi na Mindanao rozpoczął się w maju, gdy siły rządowe próbowały aresztować Hapilona, jednego z najbardziej poszukiwanych przez FBI terrorystów. Armia wyjaśniała, że sprowokowało to dżihadystów do przedwczesnej próby przejęcia kontroli nad miastem, w celu przekształcenia go w kalifat, jak uczyniło ISIS w Iraku i Syrii.

W wyniku konfliktu z rejonu walk uciekło prawie 0,5 mln ludzi. Według danych rządowych zginęło tam ponad 800 osób, w tym dżihadyści, cywile i wojskowi.

PAP/RIRM

drukuj