fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

Ewa Kopacz będzie walczyć o fotel przewodniczącej PO

Premier Ewa Kopacz zapowiedziała, że będzie się ubiegać o funkcję przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. W ten sposób członkowie partii mają zweryfikować jej działania.

W listopadzie Rada Krajowa PO ustali kalendarz wyborów wewnętrznych w partii: w kołach, powiatach i regionach. Ma wybrać m.in. szefa PO. Takie decyzje miały zapaść na wczorajszym posiedzeniu zarządu PO, który rozliczał przegraną tej partii w wyborach parlamentarnych.

Politolog dr Michał Kuź mówi, że kandydatura Ewy Kopacz to próba zablokowania frakcji Grzegorza Schetyny. Frakcja ta mogłaby przejąć przywództwo w PO.

– Ewa Kopacz jest słabym liderem i ona o tym wie. W tej chwili ona tak naprawdę ma za zadanie tylko wygrzewać miejsce dla Donalda Tuska i nie pozwolić do przechwycenia partii przez frakcję Grzegorza Schetyny. Frakcję, która jeśli raz ją przechwyci, to już na taki powrót Tuska – czy to w wyborach prezydenckich, czy w następnych parlamentarnych – nie pozwoli. Myślę, że taką tezę można postawić. Sądzę, że raczej Ewie Kopacz ta obrona przed „schetynowcami” się nie uda – ocenia politolog.

Jednak w ocenie byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego premier Ewa Kopacz jest niechętna, by stawać do wyborów na przewodniczącego PO. Wielu polityków tej partii wytyka też premier, że przedstawiła w mediach zupełnie inny plan niż ten uzgodniony z zarządem. Wskazują, że nie było tam mowy o wyborach w lokalnych strukturach PO.

Wczoraj Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła ostateczne wyniki niedzielnych wyborów parlamentarnych. Zgodnie z nimi PiS wprowadzi do parlamentu 235 posłów i będzie mogło samodzielnie rządzić, PO uzyskała 138 mandatów. PiS będzie miało również 61 senatorów w 100-osobowej izbie wyższej parlamentu. Platforma będzie miała 34 senatorów.

Do Parlamentu wejdą też trzy inne ugrupowania.

RIRM

drukuj