fot. sxc.hu

„Eurosieroctwo” w Polsce nadal częste

Co piąty polski uczeń doświadczył rozłąki z przynajmniej jednym z rodziców, który wyjechał do pracy za granicę na minimum kilka tygodni – wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka.

Badanie „Dziecko, rodzina i szkoła wobec migracji rodzicielskich: 10 lat po akcesji do Unii Europejskiej” zrealizowała jedna z uczelni.

Żeby wyeliminować zjawisko „eurosieroctwa” trzeba zlikwidować przyczyny w Polsce – mówi poseł Stanisław Szwed, wiceszef sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Najpierw trzeba zmieniać politykę państwa i robić wszystko w zakresie tworzenia miejsc pracy, ale i polityki rodzinnej – czyli należy udzielać pomocy, tak żeby nie trzeba było wyjeżdżać za granicę. Można też doprowadzić do takiej sytuacji, gdzie to w Polsce matki będą chciały rodzić dzieci i nie wyjeżdżać za granicę, żeby rodzić tam, ze względu na lepsze warunki – stwierdza poseł.

Rzecznik Praw Dziecka rozpoczął prace nad nowymi regulacjami prawnymi dotyczącymi sytuacji dzieci, których rodzice wyjechali. Rozważane jest np. sądowe ustanowienie patrona, który byłby odpowiedzialny za podejmowanie decyzji dotyczących dziecka, np. jego leczenia podczas nieobecności rodziców.

– Trudno mi powiedzieć, w jakiej formie ten patron miałby działać. Ja oceniam działalność pana rzecznika jako dosyć słabą. Zawsze zjawia się po czymś i coś komentuje – nie taka jest rola rzecznika, on powinien właśnie być wcześniej – ocenia  Stanisław Szwed.

Nie jest to pierwsze badanie tego typu. Podobne przeprowadzono w 2008 roku, a jego wynik był jeszcze gorszy. Wówczas uczniów, których rodzice wyjechali za granicę za pracą było ok. 27 proc. Może to oznaczać, że na wyjazd zarobkowy zdecydowały się całe rodziny, a nie tylko poszczególni jej członkowie.

RIRM

drukuj