fot. wikipedia.org

Europosłowie PiS: To projekt polityczny, a nie ekonomiczny

To projekt polityczny, a nie ekonomiczny – podkreślali europosłowie Prawa i Sprawiedliwości podczas debaty w Parlamencie Europejskim na temat skutków planowanej rozbudowy gazociągu Nord Stream 2 na rynek gazu w Europie.

Gazociąg miałby podwoić ilość gazu wysyłanego bezpośrednio z Rosji do Niemiec po dnie Morza Bałtyckiego.

Europoseł Zdzisław Krasnodębski stwierdził, że budowa drugiej magistrali jest testem dla Unii Europejskiej.

– Jego realizacja, jeżeli rzeczywiście miałoby do niej dojść, pokazałaby, że wszystkie te piękne słowa o Europie, wygłaszane na tej sali, niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, gdy w grę wchodzą potężne, choć partykularne interesy polityczne i gospodarcze niektórych państw i przedsiębiorstw. Kto bowiem może uwierzyć w zapewnienie planującego Nord Stream 2 konsorcjum, że projekt ten ma podłoże czysto komercyjne, a nie polityczne, skoro dobrze wiemy, że Rosja używa gazu jako broni politycznej w celu realizacji swoich imperialnych celów – podkreślił europoseł Zdzisław Krasnodębski.

Europoseł Zbigniew Kuźmiuk zwrócił uwagę, że infrastruktura gazowa, która pozwala na eksport surowca z Rosji do Europy jest wykorzystana niespełna w 50 procentach. Zauważył, że już pierwsza linia Nord Stream uderzyła m.in. w Ukrainę.

– Po oddaniu do użytku dwóch pierwszych nitek Nord Stream, wykorzystanie przepustowości gazociągów przebiegających przez terytorium Ukrainy w 2014 roku gwałtownie spadło z 58 do 28 proc., podczas gdy wykorzystanie dwóch pierwszych nitek Nord Streamu wzrosło z 36 do 60 proc., co oznacza, że głównym celem Nord Stream 2 będzie zwiększenie rosyjskich mocy przesyłowych, a w ten sposób dojdzie do całkowitej eliminacji przesyłu gazu przez Ukrainę i utrudnienie czy odcięcie nawet rosyjskiego gazu dla Słowacji i innych krajów Europy środkowo-wschodniej – powiedział europoseł Zbigniew Kuźmiuk.   

Według Gazpromu Nord Stream 2 ma być gotowy pod koniec 2019 roku.

RIRM

drukuj