fot. PAP/Darek Delmanowicz

Europosłowie PiS nt. zniesienia obowiązku zmiany czasu z letniego na zimowy

Pierwszego dnia drugiej już w marcu sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego miała miejsce debata na temat propozycji dotyczącej zakończenia praktyki przestawiania zegarów o godzinę wiosną i jesienią. Zgodnie z projektem stanowiska PE kraje UE, które zdecydują się na trwałe zachowanie czasu letniego, powinny po raz ostatni dostosować zegary w ostatnią niedzielę marca 2021, natomiast kraje wolące utrzymać swój standardowy (zimowy) czas, mogą po raz ostatni zmienić czas w ostatnią niedzielę października 2021 roku.

W imieniu grupy EKR głos w debacie zabrali m.in. europosłowie PiS – Bolesław Piecha oraz Kosma Złotowski.

Bolesław Piecha mówił, że ta propozycja ma znaczenie nie tylko polityczne, lecz także gospodarcze (zwłaszcza w obszarze jednolitego rynku) oraz zdrowotne.

„Wszystkie badania w tym obszarze, łącznie z chronobiologią, badającą tzw. rytmy biologiczne zachodzące w organizmach żywych pod wpływem czynników zewnętrznych, czy dane statystyczne w zakresie zdrowia publicznego jak np. zwiększona ilość zawałów serca, współczynniki samobójstw, liczba wypadków drogowych, wskazują na negatywne efekty zmian czasu dla człowieka” – mówił sprawozdawca opinii komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności PE (ENVI).

Jak tłumaczył europoseł PiS, w związku z tym komisja ENVI poparła stanowisko, żeby w możliwie jak najszybszym terminie zaprzestać i uchylić dyrektywę UE w sprawie sezonowych zmian czasu.

„Jednocześnie, mając na uwadze to, że państwa członkowskie leżą na różnych szerokościach geograficznych, popieramy, by opierając się na zasadzie pomocniczości, mogły w sposób zharmonizowany określić swój stały czas” – podkreślał polski polityk.

Kosma Złotowski mówił, że badania opinii publicznej wskazują, że większość Europejczyków opowiada się zdecydowanie przeciwko zmianie czasu.

„To jest zwyczaj przestarzały, jest z niego więcej szkód niż pożytku” – mówił europoseł.

Polski polityk wyraził zadowolenie, że został uwzględniony postulat, aby do tej zmiany doszło dopiero w 2021 roku.

„Unia Europejska nie jest przecież samotną wyspą, mamy komunikacyjne umowy z krajami leżącymi we wszystkich strefach czasowych i te umowy są podpisywane z wyprzedzeniem” – tłumaczył Kosma Złotowski.

Europoseł PiS skrytykował jednocześnie sposób, w jaki Komisja przygotowała projekt od strony technicznej i merytorycznej, m. in. za skandaliczny brak oceny skutków.

„Komisja powinna była przekazać nam wszystkie analizy z wyprzedzeniem, by umożliwić właśnie odpowiednie uregulowanie kwestii m.in. transportowych” – mówił eurodeputowany.

Kosma Złotowski podkreślił również, że to do kompetencji państw członkowskich należy decyzja, w której strefie pozostać i jaki czas standardowy wybrać.

RIRM

drukuj