fot. PAP/EPA

Europa czeka na raport ONZ ws. sytuacji w Syrii

Europa czeka na raport inspektorów ONZ, którzy prowadzili badania dotyczące ataku chemicznego na przedmieściach Damaszku i dziś opuścili Syrię.

USA rozważają interwencję nawet bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ.

W związku z możliwością ataku Ojciec św. Franciszek odbył w Watykanie naradę z kierownictwem Sekretariatu Stanu i przedstawicielami watykańskiej dyplomacji.

Jak poinformowano Papież rozmawiał ze swymi współpracownikami na temat możliwych inicjatyw Stolicy Apostolskiej na rzecz krzewienia pokoju w Syrii.

Przypomnijmy wczoraj Sekretarz stanu John Kerry podkreślał, że USA mają niezbite dowody, że rząd syryjski użył broni chemicznej, zabijając ponad 1400 osób a brak reakcji USA podważyłby ich wiarygodność na świecie.

Kerry akcentował, że Ameryka ma dowody że reżim syryjski użył wielokrotnie broni chemicznej w tym roku, w tym także 21 sierpnia na przedmieściach Damaszku.

Z kolei wysoki rangą przedstawiciel syryjskich służb bezpieczeństwa powiedział, że Syria spodziewa się agresji w każdej chwili i jest gotowa na nią odpowiedzieć w każdym momencie.

W całej sprawie Stany Zjednoczone znalazły się w pewnym sensie w pułapce – akcentuje prof. Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej.

– Z jednej strony było oświadczenie prezydenta Obamy, że Stany będą reagować, jeżeli doszłoby do złamania zakazu używania broni chemicznej. Teraz mamy sytuację taką, że ta broń została niewątpliwie użyta. Wiele przesłanek wskazuje na to, że tej broni rzeczywiście użyła strona rządowa. Bezsprzecznie wiadomo, że rzeczywiście rząd syryjski posiada duże zapasy broni chemicznej, zdaje się też, że pochodzi ona z Rosji. W każdym bądź razie Stany Zjednoczone – tak jak oglądałem wypowiedź jednego z polityków amerykańskich, który powiedział, że jeżeli nic nie zrobią to będą papierowym tygrysem – Amerykanie są w pewnym sensie w pułapce – powiedział prof. Romuald Szeremietiew.

Romuald Szeremietiew dodał, że zastanawiające jest co w tej sprawie zrobi Rosja.

– Niewątpliwie Rosja znajduje się w tym położeniu, że popierające reżim Baszara al-Asada, ma jako sojusznika i partnera w tym działaniu Chiny. Rosjanom bardzo zależy na tym, żeby mieć dobre relacje z Chinami, ponieważ wtedy Stany Zjednoczone angażując się w politykę światową, Chiny są rywalem w tej polityce, no i w związku z tym siły Stanów Zjednoczonych muszą być angażowane w rejonach dalekich od tych, w których Rosja ma swoje interesy i chciałaby je realizować. Możliwe są wszystkie warianty. Może Rosja się cofnie i zgodzi się z Amerykanami na jakąś formę rozwiązania tego problemu, ale jeżeli nie, to można przewidywać daleko idące konsekwencje do wybuchu Wojny Światowej włącznie – ostrzega były wiceminister obrony narodowej.

RIRM

drukuj