fot. PAP/EPA

EPL: Tusk naszym jedynym kandydatem na szefa RE

Szef Europejskiej Partii Ludowej w europarlamencie, niemiecki europoseł Manfred Weber, oświadczył, że jedynym kandydatem z ramienia EPL na stanowisko szefa Rady Europejskiej jest Donald Tusk. Jeśli popierany przez polski rząd Jacek Saryusz-Wolski nie wycofa swojej kandydatury, EPL zdecyduje o jego wykluczeniu ze swoich szeregów.

Manfred Weber stwierdził, że „Kontrpropozycja polskiego rządu podkreśli jedynie, że Donald Tusk otrzyma poparcie prawie wszystkich pozostałych rządów”.

„Nie ma żadnej znaczącej alternatywy dla Donalda Tuska” – dodał niemiecki polityk.

O tym, że Jacek Saryusz-Wolski jest kandydatem naszego kraju na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej poinformowało wczoraj Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Nie akceptuję donoszenia na własny kraj – napisał Saryusz-Wolski, potwierdzając swoją kandydaturę.

https://www.youtube.com/watch?v=iS5kQHp0iDU&sns=tw

Europoseł wskutek swojej decyzji został wyrzucony z Platformy Obywatelskiej, chce jednak pozostać w strukturach Europejskiej Partii Ludowej.

– Tak naprawdę Jacek Saryusz-Wolski nie dał nam innego wyboru. Przyjmując rolę kandydata w wyborach na szefa Rady Europejskiej postawił się poza Platformą i poza Europejską Partią Ludową – komentował Robert Tyszkiewicz, poseł Platformy Obywatelskiej.

O kandydaturze Jacka Saryusz-Wolskiego zrobiło się głośno po publikacji brytyjskiego dziennika „Financial Times”. Europoseł PO przez długi czas nie komentował medialnych doniesień w całej sprawie. Ubieganie się o fotel przewodniczącego Rady Europejskiej potwierdził wczoraj za pośrednictwem Twittera. Burzę wywołał ten wpis:

„Potwierdzam. Nie akceptuję donoszenia na własny kraj i popierania przeciw niemu sankcji. Nie po to wprowadzałem Polskę do Unii Europejskiej” – napisał polityk.

Brak lojalności wobec własnego kraju Jacek Saryusz-Wolski zarzucił Donaldowi Tuskowi.

„Wrocław był momentem przekroczenia ostatniej czerwonej linii nielojalności wobec własnego państwa.” – wskazał były członek PO.

To właśnie we Wrocławiu w grudniu ubiegłego roku Donald Tusk zwracał się do rządzących, by respektowali zasady konstytucyjne. Przewodniczący Rady Europejskiej jednoznacznie opowiedział się po stronie Platformy w jej politycznym konflikcie z demokratycznie wybranym rządem.

W całej sprawie nie chodzi o Jacka Saryusz-Wolskiego czy Donalda Tuska, ale o przekładanie interesu partyjnego ponad interes państwa – ocenia Krzysztof Hetman z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

– Tego typu działanie – w ostatniej chwili, w taki sposób – jest niestety przedkładaniem wizerunku, wewnątrz Polski, większości parlamentarnej nad interesem narodowym w Europie – powiedział polityk PSL.

Jak odpowiada wicemarszałek Senatu Adam Bielan, to względy merytoryczne i stawianie interesu Polski ponad interesem partyjnym mają być głównymi argumentami przemawiającym za kandydaturą Jacka Saryusz-Wolskiego.

– Jestem przekonany, że byłby świetnym przewodniczącym Rady zarówno z punkt widzenia naszych narodowych interesów, bo udowodnił w Parlamencie Europejskim, że potrafi wznieść się ponad międzypartyjną rywalizację, i to mówię jako polityk, który często się z nim nie zgadzał w rozmaitych sprawach – mówił Adam Bielan.

Obawy, że kandydatura dwóch Polaków pozbawi nasz kraj fotelu przewodniczącego Rady Europejskiej wyraża Nowoczesna.

– Może zaistnieć sytuacja, gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta i stracimy niestety funkcję w strukturach Unii Europejskiej – zwraca uwagę Barbara Dolniak, wicemarszałek Sejmu.

Jacek Saryusz-Wolski to dobry kandydat nie tylko z punktu widzenia Polski, ale przede wszystkim z punktu widzenia samej Unii. Może być dobrą odpowiedzią na błędy dotychczasowego przewodniczącego Rady – tłumaczy Adam Bielan.

– Unia Europejska, m.in. ze względu na błędy, jakie popełniał Donald Tusk przez ostatnie dwa lata, przeżywa niespotykany kryzys, największy kryzys w swojej historii. Po raz pierwszy ktokolwiek z Unii Europejskiej wystąpił, jakikolwiek kraj. To była Wielka Brytania. I pamiętajmy, że to Donald Tusk odpowiadał za negocjacje w imieniu Brukseli z Brytyjczykami porozumienia, które zostało odrzucone w referendum – przypomina Adam Bielan.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj