Ekspert: CETA niesie ze sobą wiele zagrożeń

Obawiam się, że za 3-4 lata polskie rolnictwo może mieć problem ze zbytem swoich wyrobów – powiedział prof. dr hab. Zdzisław Kordel, odnosząc się do umowy podpisanej między UE a Kanadą. Gość „Rozmów niedokończonych” na antenie TV Trwam mówił o szansach i zagrożeniach umowy CETA.

Komisja Europejska podpisała umowę CETA z Kanadą i zaleca, by już wprowadzać strefę wolnego handlu. Porozumienie mają ratyfikować parlamenty poszczególnych państw.

Prof. Zdzisław Kordel, Kierownik Katedry Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Gdańskiego, zaznaczał w rozmowie z o. Dariuszem Drążkiem CSsR, że umowa zawarta między Unią Europejską a Kanadą zawiera pełno niejasności oraz wątpliwości.

– Myślę, że jest to dziwna umowa […]. Dziwna, ponieważ w różnych publikacjach mówi się, że jest to umowa o wymianie handlowej i inwestycjach, natomiast logicznie można powiedzieć tak: jeśli chcemy uprościć współpracę między państwami, to wystarczą dwie, trzy strony umowy i to wszystko. Z kolei według publikacji, do której dotarłem, umowa CETA ma kilka tysięcy stron. Nie wiem, czy ktoś z Unii Europejskiej przeczytał całość […]. Może tam być zawartych wiele rozwiązań, których nie przeczyta się w żadnych dokumentach unijnych – wskazał profesor.

Według gościa „Rozmów niedokończonych” zapomina się, że UE nie jest jednym krajem, a w jej skład wchodzą suwerenne państwa.

– Wygląda na to, że dąży się do stworzenia rynku zbytu nie patrząc na to, że istnieje Unia Europejska, która nie jest jednym krajem, ale składa się z 28 krajów członkowskich, które powinny mieć na uwadze, co Komisja Europejska wyhandlowała – podkreślił Kierownik Katedry Gospodarki Przestrzennej UG.

Jeśli chcielibyśmy mówić o szansach umowy CETA, nie znając jej szczegółów, na dzień dzisiejszy można powiedzieć o filozofii politycznej – wspomniał Zdzisław Kordel.

– Mówi się, że będzie wymiana handlowa, wzrost tej wymiany, będą tworzone miejsca pracy, obniżą się koszty działalności,  wszyscy na tym zyskają itd. Jednak są to założenia filozoficznie nie poparte żadnymi wyliczeniami. Znam wyliczenie jednego z ekspertów ekonomicznych, który powiedział, że w ciągu kilku lat Unia Europejska straci ok 200 tys. miejsc pracy przez umowę CETA. W dłuższym horyzoncie czasowym być może będą pozytywne efekty, bo każde otwarcie się jakiegoś kraju, możliwość turystycznego pojechania, transferu kapitału czy założenia wspólnego przedsiębiorstwa może mieć pozytywne znaczenie dla krajów członkowskich UE: w pierwszej kolejności dla wysokokapitałowych państw Unii (czyli szóstki, która założyła EWG), natomiast w drugiej kolejności być może dla nas – oceniał rozmówca.

 – Z ekonomicznego punktu widzenia nie mam podstaw żeby sądzić, że od razu uzyskamy tempo wzrostu gospodarczego itd. Moim zdaniem więcej jest negatywnych oddziaływań czy czynników, z którymi się zapoznałem, a które w rzeczywistości mogą nam szkodzić – dodał Kierownik Katedry Gospodarki Przestrzennej UG.

Unia Europejska jest drugim partnerem handlowym Kanady, natomiast Kanada dla UE dopiero 12. kontrahentem. Wypowiedzi polityków europejskich, np. szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska wskazują jednak na to, że na podpisaniu porozumienia CETA bardziej zależało UE.

– Są powiązania korporacyjne Europy z Kanadą czy pośrednio ze Stanami Zjednoczonymi, a my jesteśmy „Unią drugiej prędkości” – nie zasięgano opinii, nie pytano nikogo, rozmowy były na tyle tajne, że nawet część Komisji Europejskiej nie wiedziała, jakie są szczegóły tej umowy […]. Później w realnej gospodarce mogą wystąpić te elementy, które przeoczono, a które są szkodliwe dla Unii, w tym dla polskiej gospodarki. Wtedy okaże się, że umowa dwóch różnych systemów społeczno-gospodarczych i prawnych może być niekorzystna – akcentował profesor na antenie TV Trwam.

W środowisku ekonomicznym i politycznym zwraca się uwagę, że CETA jest przygotowaniem do TTIP albo że bezpośrednio otwiera Stanom Zjednoczonym „boczne drzwi”.

– W Kanadzie jest dużo amerykańskiego kapitału w postaci m.in. instytucji finansowych, przedsiębiorstw, rolnictwa. W związku z tym, jeżeli nie było porozumienia między USA a Unią to znaleziono kraj obok, który jest mniej kontrowersyjny, niewidoczny na świecie. Być może zakładano w strategii, że UE podpisze umowę – co zresztą uczyniła – a korporacje amerykańskie jak najbardziej będą z tej furtki korzystały – podkreślał Zdzisław Kordel.

Profesor wytłumaczył szkodliwość dla Polski m.in. komisji arbitrażowej, która – według porozumienia UE-Kanada – ma funkcjonować.

– W CETA zawarty jest zapis, że komisja arbitrażowa w Kanadzie będzie miała możliwość rozpatrywania skarg ich koncernów, jeżeli ich warunki finansowe pogorszą się w danym kraju członkowskim. W warunkach polskich oznacza to, że nic nie moglibyśmy zrobić: wprowadzić podatku bankowego czy reformy systemu podatkowego. Zawsze gdzieś są straty i zyski, a Kanada może powiedzieć, że to są dla nich straty, straty i straty – to jest niebezpieczne – zwracał uwagę gość „Rozmów niedokończonych”. 

Środowiska „Solidarności” podnosiły, że CETA jest śmiertelnym niebezpieczeństwem dla polskiego rolnictwa. Kierownik Katedry Gospodarki Przestrzennej UG odniósł się do tej tezy.

– Kanadyjczycy dopuścili u siebie do sprzedaży łososie hodowane genetycznie. U nas w Europie jeszcze tego nie ma, ale nie wiadomo, czy za rok, za dwa lata nie będzie tak, że bez badań wprowadzi się tego typu surowce czy produkty rolne na rynek. Na pewno namieszają [Kanadyjczycy] w naszym rolnictwie. Nie jesteśmy w stanie obronić się przed korporacją, przed wydajnym technologicznie rolnictwem wspieranym takimi chemicznymi środkami, które u nas już dawno zostały zakazane prawnie, jak DDT. Jest obawa i ja ją podzielam […]. Obawiam się, że za 3-4 lata [polskie] rolnictwo może mieć problem ze zbytem swoich wyrobów – mówił prof. dr hab. Zdzisław Kordel.

 

 

RIRM

 

drukuj