fot. PAP/Jacek Turczyk

Edukacyjne podsumowanie roku 2015

Rok 2015 to czas zmian w systemie edukacji. Wszystko za sprawą odsunięcia od władzy koalicji PO-PSL.

Jeszcze na początku marca Sejm – większością głosów polityków Platformy Obywatelskiej i PSL-u – odrzucił obywatelski projekt nowelizacji ustawy „Rodzice chcą mieć wybór”.

Przecież pani wie, że różnica pomiędzy dzieckiem w wieku 5 lat i 8 miesięcy, a dzieckiem 7 letnim to jest epoka. Przecież pani o tym wie. Pani premier, nie ma sensu dłużej debatować. Po prostu bardzo panią proszę, jak kobieta kobietę: dajcie nam wolny wybór w sprawie edukacji naszych dzieci. Tylko tyle i aż tyle – apelowała Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.

Bój z Platformą Obywatelską oraz Polskim Stronnictwem Ludowym toczyli także nauczyciele. Sprzeciw wobec prywatyzacji placówek oświatowych, podwyżki i zwiększenie nakładów na szkolnictwo – to tylko niektóre z ich postulatów.

– Ważne, żebyśmy opinii publicznej, społeczeństwu pokazali, że bez dobrej szkoły nie ma na co liczyć. Dobra edukacja zaczyna się od dobrego nauczyciela, ale także dobrych wynagrodzeń dla tych nauczycieli – podkreślał Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego.

–  Protestujemy też przeciwko popieraniu przez rząd prywatyzacji oświaty – dodał Ryszard Proksa, przewodniczący NSZZ :Solidarność”.

W październiku Polacy powiedzieli „dość” i postanowili zmienić rząd. Teraz to minister Anna Zalewska kieruje resortem edukacji. Pierwsza jej decyzja, to możliwość wyboru kiedy rodzice chcą wysłać swoje dziecko do szkoły.

-Trzeba dać prawo wyboru rodzicom. Takiego prawa nie daje ustawa przyjęta przez większość sejmową z pomysłu PO i PSL. Otóż rodzic, który nie chciał, żeby dziecko poszło do szkoły mając 6 lat, musiał udawać się do poradni po orzeczenie, a to już jest dyskryminacja – podkreślił Aleksander Mrówczyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Również starszych uczniów czekają zmiany. Prawo i Sprawiedliwość zapowiada likwidację gimnazjów.

– Zostały wprowadzone gimnazja. Sądzono, że będzie to dobre posunięcie. Po dłuższym czasie stwierdzamy jednak, że to posunięcie było złe. I trzeba je odwrócić. Owszem mnóstwo nauczycieli boi się o utratę pracy. Jeśli zakładamy, że będzie taka sama ilość uczniów, to pracy nikt nie może stracić. Jest to odwrotny proces – dodał Aleksander Mrówczyński.

Według Prawa i Sprawiedliwości nauczyciele będą mogli liczyć nie tylko na stabilną pracę, ale także na rozwój zawodowy, który od lat był blokowany.

– Ośrodki metodyczne, dokształcające, doskonalące pracę nauczyciela – gdzie one dzisiaj są? Objęte są wielką komercją, trzeba płacić. Proszę powiedzieć, jak to funkcjonuje w szkołach, że młody nauczyciel przychodzący do pracy otrzymuje – owszem – opiekuna stażu, ale gdzie są metodycy, którzy byli, gdzie są konferencje metodyczne, które były. Musimy reaktywować to, jako oblig pracy młodego nauczyciela, aby nabył doświadczenia – zwracał uwagę Aleksander Mrówczyński.

Prawo i Sprawiedliwość otrzymało mandat społeczny, by samodzielnie wprowadzać zmiany w Polsce. Pierwsza ocena reform nastąpi po stu dniach pracy rządu Beaty Szydło.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj