fot. PAP/Jacek Turczyk

Od dziś o losach zbioru „Z” decyduje wyłącznie IPN

Tak zwany zbiór zastrzeżony, czyli tajne archiwa po PRL przechodzą do historii. Obecnie tylko IPN, a nie cywilne i wojskowe służby specjalne, będzie decydować, które z dokumentów mogą być utajnione. To skutek nowelizacji ustawy o IPN z 2016 r.       

Zbiór zastrzeżony, przez badaczy określany również jako zbiór „Z”, powstał na mocy ustawy o IPN z 1998 r. To materiały wytworzone przez aparat bezpieczeństwa PRL i zachowywane w tajnym zbiorze ze względu na aktualne bezpieczeństwo polskiego państwa.

Prezes IPN Jarosław Szarek zaznacza, że wolnej Polskę nie można budować na tajemnicach PRL-owskiego państwa.

– Nie może być tak, że dokumenty wytworzone przez aparat komunistycznego państwa, państwa niesuwerennego, zależnego od Moskwy, blisko trzydzieści lat po upadku PRL-u były nadal tajne. Niestety tak po części jest, stąd to istnienie zbioru zastrzeżonego. Rozumiem, że są pewne dokumenty wytworzone w czasach PRL-u, dotyczące infrastruktury wojskowej czy łączności, które nadal powinny być używane jako „ściśle tajne”. Natomiast trudno wytłumaczyć kwestie osobowe – to jest trzydzieści lat, minęło jedno pokolenie. Wolnej Polski nie można budować na jakichś aktywach, tajemnicach peerelowskiego państwa – mówi Jarosław Szarek.

Od dziś tzw. zbiór zastrzeżony nie będzie jeszcze jawny w całości. Część cywilnych i wojskowych służb nie wywiązała się bowiem z deklaracji dotyczącej przeglądu archiwaliów – poinformował IPN.

RIRM

drukuj