(fot.PAP/EPA)

Trwają prace nad unijnym budżetem na lata 2014-2020

Komisja PE ds. budżetu będzie głosować nad wieloletnim budżetem UE na lata 2014-2020. Głosowanie PE w tej sprawie możliwe jest na sesji plenarnej planowanej na 18–21 listopada.

Projekt wieloletniego budżetu przewiduje wydatki rzędu 960 mld euro w zobowiązaniach oraz ponad 908 mld euro w rzeczywistych płatnościach na siedem lat.

Zgodnie z ustaleniami przywódców państw unijnych Polska na lata 2014-2020 ma otrzymać 105,8 mld euro, w tym na politykę spójności 72,9 mld euro, a na politykę rolną 28,5 mld euro.

Europoseł Tomasz Poręba zwraca uwagę, że wbrew propagandzie sukcesu głoszonej w  mediach, nowy unijny budżet nie jest korzystny dla Polski w stosunku do składek, jakie Polska musi odprowadzać do UE.

-Warto tutaj podkreślić, że w obecnej propagandzie w głównych mediach nie dostajemy najwięcej środków unijnych. Wręcz przeciwnie. Te 300 miliardów złotych na politykę spójności i 28 miliardów na politykę rolną, to relatywnie znacznie mniej, biorąc pod uwagę inflację, niż siedem lat temu. Wtedy otrzymaliśmy znacznie więcej. Drugim problemem tego budżetu jest rolnictwo. Mieliśmy otrzymać 35 miliardów euro, otrzymaliśmy tylko 28 miliardów na rolnictwo. O tym się w mediach nie mówi. Kolejną sprawą dla nas ważną a niepodnoszoną w polskich mediach jest to, że Polska rocznie będzie płacić 3 miliardy euro składki do budżetu Unii Europejskiej, więc 7 razy  3 to 21 miliardów. O tę kwotę trzeba pomniejszyć uzyskane z Unii Europejskiej środki na kolejne lata – oblicza Tomasz Poręba.

Eurodeputowany podkreśla, że w wieloletnim budżecie UE będzie kilka rozwiązań niekorzystnie wpływających na  absorpcję środków unijnych w Polsce.

-Mam tu na myśli tak zwaną warunkowość makroekonomiczną, a więc uzależnienie uzyskiwania środków z Brukseli od tego, jaki jest poziom deficytu w danym kraju i długu publicznego. Jak wiemy w Polsce deficyt jest wyższy niż 3% a dług publiczny bliski 60% PKB, więc to może rzutować na zamrożenie środków unijnych dla Polski w przyszłych latach. Poza tym jest tam jedno bardzo negatywne z punktu widzenia polskiego beneficjenta rozwiązanie. To tzw. system korekty projektów netto. Otóż w tej perspektywie można wymieniać projekty unijne, które są źle oceniane przez Brukselę bez niebezpieczeństwa utraty środków. Natomiast w nowej perspektywie unijnej, jeżeli dany projekt przez administrację brukselską będzie negatywnie oceniany na jakimś etapie realizacji, wówczas nie będzie go można zastąpić innym projektem z Polski a pieniądze będą przepadać – tłumaczy europoseł.

RIRM 

drukuj