fot. wikipedia.org

Dziennikarz ZDF: mówimy tylko o tym, co pasuje pani Merkel

Media publiczne w Niemczech formułują przekaz zgodny z polityką kanclerz Angeli Merkel. „Otrzymujemy odgórne nakazy. Musimy informować o tym, co pasuje pani Merkel. To skandal!” – mówi dziennikarz ZDF cytowany przez portal wpolityce.pl.  

Publicysta stwierdza, że „to jest dziennikarstwo rządowe. Dlatego ludzie tracą do nas zaufanie”. Otrzymywaliśmy odgórne nakazy. (…) Dziś nie wolno krytykować uchodźców — dodaje.

Wcześniej jedna z dziennikarek największej w Niemczech stacji radiowo-telewizyjnej przyznała, że ona i jej koledzy otrzymali odgórny nakaz, by „bronić polityki Merkel”.

Niemiecka opinia publiczna przeżyła szok po nocy sylwestrowej, kiedy okazało się, że w niemieckich mediach obowiązuje cenzura i poprawność polityczna.

Niemcy mają troszkę inne podejście do wolności debaty niż na przykład my. Było to słychać po napomnieniach Martina Schulza w Parlamencie Europejskim, gdy przemawiała Beata Szydło, a polska publiczność biła jej brawo. Martin Schulz powiedział, że to jest niedopuszczalne, że tego robić nie wolno. To są standardy niemieckiej demokracji, ale ja mam nadzieję, że powolutku pęka ta skorupa poprawności politycznej i, że w Europie zacznie się mówić otwarcie o problemie z imigrantami, a głos opinii publicznej, która czuje się zagrożona, będzie słyszalny – komentuje poseł Joanna Lichocka z sejmowej komisji kultury i środków przekazu.

Po zdarzeniach, jakie miały miejsce w Kolonii w noc sylwestrową, coraz więcej niemieckich dziennikarzy pracujących w mediach publicznych krytykuje ich funkcjonowanie.

RIRM

drukuj