fot. wikipedia

Działacze pro-life: Zespół Downa stanowi najczęściej wykorzystywaną przesłankę do wykonania tzw. aborcji

Z danych Ministerstwa Zdrowia za 2016 r. wynika, że aż 37 proc. zabitych dzieci w łonie matek posiadało zespół wad wrodzonych spowodowanych obecnością chromosomu 21. W sumie w tym okresie dokonano 1100 aborcji. 1044 dzieci straciło życie tylko dlatego, że lekarze uznali, iż są one chore.

Dane resortu zdrowia przedstawiła dzisiaj „Rzeczpospolita”. Gazeta próbuje obalić argumenty obrońców życia. Twierdzi, że dzieci z zespołem Downa nie stanowią największej grupy, na której dokonywana jest tzw. aborcja.

Kaja Godek z komitetu „Zatrzymaj Aborcję” zauważa, że na liście resortu nie ma żadnej innej choroby, która dałaby wyższy odsetek abortowanych dzieci.

– Mam do czynienia z dyskryminacją przede wszystkim dzieci z trisomią 21. Na tej liście są też wady narządowe oraz wielonarządowe, ale tak naprawdę nie wiemy, co to są za wady. To mogą być ciężkie, złożone wady serca, ale to mogą być również lekkie wady innych narządów. Tak należy patrzeć na tę listę. Dokładnie wszystkiego nie jesteśmy w stanie stamtąd wyczytać. Ja też przestrzegam przed patrzeniem na tę listę jako na taką „listę śmierci” i próbę kategoryzowania tych chorób i przyznawania prawa do życia tym, którzy noszą choroby lżejsze, a odbieranie prawa do życia tym, którzy mają to nieszczęście, że poczęli się z jakimś poważniejszym schorzeniem – mówiła Kaja Godek.

W sejmowej komisji polityki społecznej leży obywatelski projekt ustawy, który wykreśla z polskiego prawa tzw. przesłankę eugeniczną.

Obrońcy życia apelują o jak najszybsze prace nad przepisami. Działacze pro-life zwracają uwagę, że każdy dzień zwłoki to troje zabitych dzieci.

Pod obywatelskim projektem ustawy podpisało się 830 tys. osób. Poparcie dla inicjatywy wyraził także Episkopat. Również prezydent Andrzej Duda  zapowiedział, że podpisze ustawę. Jak mówił, złoży swój podpis po to, aby przede wszystkim wykluczyć prawo do zabijania dzieci z zespołem Downa.

RIRM

drukuj