fot. PAP/EPA

Dyplomatyczna gra pozorów

Prorosyjscy separatyści przejmują kolejne gmachy użyteczności publiczne na wschodzie Ukrainy. Dziś zajęli budynek prokuratury w Doniecku. W czasie szturmu 15 osób zostało rannych. Państwa zachodnie biernie przypatrują się tym działaniom. Jedyne rekcje to rozmowy telefoniczne z Władimirem Putinem.

W Europie trwa dyplomatyczna gra pozorów  w sprawie kryzysu ukraińskiego. Premierzy Wielkiej Brytanii i Włoch rozmawiają telefonicznie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Wszyscy jednomyślnie podkreślają, że konieczna jest   realizacja porozumienia z Genewy, bo nie jest ono realizowane.

Moskwa oskarża Kijów i Waszyngton o łamanie genewskich ustaleń, mimo że sama wspiera separatystów ze wschodnich regionów Ukrainy. Zdaniem USA Rosja wręcz eskaluje konflikt. Z kolei Angela Merkel w rozmowie z Władimirem Putinem poprosiła o pomoc w uwolnieniu członków misji obserwacyjnej OBWE. Od piątku przetrzymują ich prorosyjscy separatyści . Kanclerz Niemiec obrała dość  łagodny kurs wobec  polityki Putina.

Tymczasem minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow wzywa władze w Kijowie i separatystów do rozmów.

Na wschodzie Ukrainy separatyści nie odpuszczają. Niewykluczone są prowokacje w kolejnych dniach, zwłaszcza 9 maja, gdy w Rosji obchodzony będzie Dzień Zwycięstwa. Dlatego dziś w nocy w Kijowie Ukraińcy przeprowadzili ćwiczenia oddziałów wojskowych z udziałem funkcjonariuszy BOR i  innych jednostek.

Sytuacja polityczna i militarna na Ukrainie jest trudna. Dramatyczny jest też stan tamtejszej gospodarki. Niewielkim oddechem może być dwuletni program Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ukraina ma otrzymać  siedemnaście  miliardów dolarów  kredytu.   Pierwsza rata trzy  miliardy  dwieście  milionów   ma być wypłacona niezwłocznie.

 

 

TV Trwam News

drukuj