fot. PAP/Paweł Supernak

Dr R. Wyszyński: Połowę polskich repatriantów Putin wziął do Rosji

20 grudnia tego roku grupa 150 repatriantów z Kazachstanu przybyła do Polski. To dobry prognostyk dla polskiej repatriacji – ocenił dr Robert Wyszyński w wywiadzie udzielonym Redakcji Informacyjnej Radia Maryja i wskazał na rozwiązania, jakie powinny się znaleźć w nowej ustawie dot. repatriacji.


 

Redakcja Informacyjna Radia Maryja: Czy grupa repatriantów, która przybyła do Polski z Kazachstanu, to wstęp do prawdziwej polskiej repatriacji?

Dr Robert Wyszyński: Miejmy nadzieję, że tak. Ustawa dotycząca repatriacji powstaje. Jednak najważniejsze jest to, że ktoś zrobił pierwszy krok w tym kierunku i chwała za to ministrowi Henrykowi Kowalczykowi.

RIRM: Ostatnie lata nie były zbyt obfite, jeśli chodzi o repatriację w Polsce…

R.W.: Przez ostatnie 5-6 lat był projekt społeczny ustawy o repatriacji, który współtworzyłem wraz z Maciejem Płażyńskim, ale przez dwie kadencje Sejmu spotkaliśmy się w tej sprawie jedynie pięć razy, w tym raz organizacyjnie. W porównaniu do tego, co działo się wcześniej, uczyniony został dziś wielki krok do przodu.

RIRM: A jak Pan ocenia obecnie przygotowywaną ustawę?

R.W.: Jeżeli ma ona być skuteczna, to powinna zawierać rozwiązanie przyjęte przez Niemców czy Rosjan. Chodzi m.in. o łączenie rodzin, bo to jest najtańszy i najbardziej skuteczny sposób repatriacji. Chodzi o to, by ci, którzy są tu w Polsce, zaprosili swoich bliskich, znaleźli im pracę, mieszkanie, a państwo np. dopłaciłoby tylko do czynszu. To jest bardzo dobre rozwiązanie. Dzięki temu rozbite przez lata rodziny będą mogły się spotkać, dzieci będą w końcu mogły zaprosić rodziców. Boję się, że tego rozwiązania może brakować w nowej ustawie, chociaż prawo do łączenia rodzin ma każdy uchodźca, który przyjeżdża do Polski.

RIRM: Nie chodzi tylko o ustawę, ale np. o przygotowanie społeczeństwa do przyjęcia repatriantów.

R.W.: Dokładnie. Chodzi o to, by społeczeństwo ich przyjęło. Niewątpliwie w tych miejscowościach, do których przybędą repatrianci, przydałaby się akcja informacyjna. Repatriantów na pewno bolałoby, jakby 50 lat byli na zesłaniu, przyjeżdżają do Polski, a tu źle się o nich mówi. Taka akcja jest bardzo ważna.

RIRM: Z doniesień medialnych wynika, że Polaków z Kazachstanu chce nie tylko nasz kraj, ale również Rosja, Białoruś i Niemcy.

R.W.: Sam Władimir Putin wziął już połowę Polaków z Kazachstanu. Nie mówi się o tym głośno, ale większość Polaków już mieszka w Rosji. Wedle oficjalnych wpisów, od upadku związku sowieckiego do dziś połowa Polaków z Kazachstanu wyjechała. Chodzi nie tylko o Rosję, ale – jak Pan zauważył – o Białoruś i Niemcy. Polska pod tym względem jest najgorsza. Moim zdaniem jest to haniebne dla każdego rządu, który był wcześniej.

RIRM: No właśnie. Jak to wyglądało wcześniej?

R.W.: Na początku były to propagandowe zagrywki polityków. Pamiętam wypowiedzi Aleksandra Łuczaka czy Waldemara Pawlaka, którzy mówili o ściągnięciu 100 tys. osób. Ale nikt nigdy nic nie zrobił. Dopiero wyrok Trybunału Konstytucyjnego i orzecznictwo Sądu Najwyższego w 1996 r. zmusiło polityków do tego, żeby stworzyli jakąś namiastkę ustawy, bo ludzie zaczęli spontanicznie uciekać z Kazachstanu do Polski. Całe rodziny wracały do naszego kraju. Tu pomagały im gminy, ale nie było żadnych aktów prawnych, wedle których mogliby oni zostać obywatelami. W 2000 r. zmuszeni do tego politycy stworzyli ustawę dotyczącą repatriacji, która od początku była błędna, ponieważ cały ciężar repatriacji zrzucała na barki samorządu. To samorząd miał znaleźć im pracę, mieszkanie itd. To jest absurd. Ludzie czekają na mieszkania komunalne latami. Raptem one się nie pojawią. Właśnie dlatego ta repatriacja nie działała.

RIRM: A ile rodzin przyjechało w tamtym okresie?

R.W.: Jakieś 20 rodzin rocznie. Nawet nie wiem, jak to nazwać. Było kilka tysięcy ludzi oczekujących w kolejce na repatriacje. Więcej się nie zapisywało, bo trzeba płacić za kolejkę. Ci, którzy obecnie do nas przyjechali, czekali po kilkanaście lat.

RIRM: To gdzie reszta osób, która oczekiwała?

R.W.: Np. w Rosji. Putin daje obywatelstwo w dwa miesiące. Do tego daje pracę i stypendia dzieciom. Oni działają na takiej właśnie zasadzie.

RIRM: Tak należałoby zrobić również w Polsce.

R.W.: Oczywiście. To jest po to, żeby ratować polską młodzież. Byłem niedawno na prowincji w Kazachstanie, gdzie mieszkają Polacy. Wszyscy młodzi maturzyści polskiej narodowości wyjechali do Rosji. W takim przypadku ich rodzice i rodziny najprawdopodobniej też tam wyjadą. Tracimy młodzież.

RIRM: Dziękujemy za rozmowę.

R.W.: Dziękuję.

 

RIRM

drukuj