fot. twitter.com

Dr K. Kozłowski: gospodarka morska jest szansą na zmniejszenie bezrobocia i poprawę stanu ekonomicznego Polski

„Jedno miejsce pracy w polskim porcie […] to siedem zatrudnionych osób w pozostałej części Polski. Są to twarde dane statystyczne pochodzące z Głównego Urzędu Statystycznego” – mówił gość „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja, dr Krzysztof Kozłowski. Wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej podkreślał, że gospodarka morska to wielka polska szansa, na zmniejszenie bezrobocia, na poprawę stanu ekonomicznego naszego kraju.

Gość o. Piotra Dettlaffa CSsR na antenie Radia Maryja odniósł się do sytuacji jaką jego resort zastał po swoich poprzednikach w polskiej gospodarce morskiej.

Polska przez ostatnie osiem lat odwróciła się plecami do morza. Nie czerpaliśmy z tego bogactwa, jakim jest nasze nadmorskie położenie. Nie czerpaliśmy z tego wszystkiego, co jest związane z infrastrukturą portową, ale również ze śródlądowymi drogami wodnymi. To jest nasz wielki narodowy skarb. Możliwość skorzystania ze śródlądowych dróg wodnych jest jednym z podstawowych priorytetów Ministerstwa Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej – mówił dr Krzysztof Kozłowski, wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

Sekretarz stanu w MGMiŻŚ podkreślił, że jego resort uczyni wszystko, aby drogi wodne zostały udrożnione, tak by był możliwy tą drogą transport z polskich portów na południe, a potem także za granicę do naszych południowych sąsiadów. Jak akcentował wiceminister jest to duże wyzwanie, ale też konieczność. Dlatego, co zaznaczył dr Krzysztof Kozłowski, w resorcie, którego jest przedstawicielem, powstała już ku temu strategia, a teraz przygotowywany jest kosztorys.

Tu chodzi nie tylko o możliwość transportowania towarów po Wiśle, Odrze, ale jest to również możliwość rozwoju turystyki. Niektóre kraje zachodnie bardzo dobrze skorzystały z takiej możliwości, np. w Holandii 45 proc. towarów jest transportowanych śródlądowymi drogami wodnymi, rozwija się turystyka, a przez to dobrobyt i bogactwo kraju. To jest również kwestia odpowiedniego szacunku do przyrody. Ojciec św. Franciszek w swojej ostatniej encyklice „Laudato Si” zwrócił uwagę, że działania organów władzy państwowej muszą również uwzględniać szacunek do przyrody. Odbudowa śródlądowych dróg wodnych wpisuje się także w tę wielką ideę poszanowania dla przyrody, szacunku dla Bożego stworzenia – mówił wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

Udrożnianie dróg wodnych w MGMiŻŚ postanowiono rozpocząć od Odry ze względu na jej strategiczne położenie.

Robimy to nie przypadkiem, musimy być świadomi olbrzymiej konkurencji ze strony portów niemieckich, ze strony infrastruktury niemieckiej. Jeżeli chcemy, aby również zachodnia część Polski mogła oddychać pełnią rozwoju gospodarczego i ekonomicznego to Odra – szczególnie na tym odcinku północnym – musi być jak najszybciej udrożniona, bo to jest również otwarcie zespołu portów morskich w Szczecinie i Świnoujście na świat – zauważył dr Krzysztof Kozłowski.

Wiceminister resortu gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej poinformował, że Polska intensywnie współpracuje z Czechami, którzy zgłaszają chęć korzystania z naszych portów na zachodnim wybrzeżu.

Dr Krzysztof Kozłowski odnosząc się do sytuacji, kiedy w latach 70 XX w. Odrą transportowano w Polsce rocznie ok. 22 mln ton towarów – a dzisiaj tylko ok 5 mln ton – wskazał na liczne zaniedbania w tym zakresie, które w Polsce były obecne od lat.

To są zaniedbania wieloletnie pochodzące jeszcze z okresu przed 1989 rokiem, ale również w latach 90 XX w. Według raportu NIK przez osiem lat rządów koalicji PO-PSL wydatkowano ze specjalnego funduszu, który miał służyć rozwojowi śródlądowymi tylko 0,1 proc. Niestety poprzednia ekipa rządowa nie była zainteresowana użeglownieniem naszych rzek. Powstaje pytanie: dlaczego to miało miejsce? Wydaje się, że odpowiedz jest jedna: nie mieliśmy dobrych gospodarzy. […] Teraz nowy rząd bierze odpowiedzialność za Polskę i również za stan infrastruktury transportowej i logistycznej. […] To olbrzymie wyzwanie, ale jestem przekonany, że mu sprostamy – zaznaczał wiceminister.

Dr Krzysztof Kozłowski podkreślił także jak ważną sprawą dla resortu, którego jest przedstawicielem, jest przekop Mierzei Wiślanej.

Prace nad tą wielką inicjatywą zostały rozpoczęte w czasach, kiedy Prawo i Sprawiedliwość ostatnio sprawowało władzę, czyli osiem lat temu. Wówczas powstał szczegółowy program budowy przekopu przez Mierzeję Wiślaną. W tej chwili do niego wracamy. Uważamy, że jest to inwestycja strategiczna dla bezpieczeństwa Polski. […] Musimy wziąć pod uwagę, że graniczymy z Federacją Rosyjską i nie możemy w sposób suwerenny jak wszystkie inne państwa wykonywać naszych uprawnień na części wód terytorialnych. Przekop przez Mierzeję Wiślaną otwiera pełnię możliwość wykonywania przez Polskę tego, co nam jako państwu się należy, czyli suwerenności na naszych polskich wodach – mówił podsekretarz stanu w ministerstwie gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

Kolejnym aspektem, jak podkreślał wiceminister, przekopu Mierzei Wiślanej jest kwestia rozwoju gospodarczego. Ta inwestycja pozwoli otworzyć port w Elblągu na transport i żeglugę międzynarodową, aby zwróciły się pieniądze w niego zainwestowane i aby mógł osiągnąć swoje możliwości przeładunkowe.

Dr Krzysztof Kozłowski zaznaczył, że w przypadku naszego rybołówstwa problem jest przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Nasze rybołówstwo – według samych rybaków, ale też naukowców – miało stracić na członkostwie Polski we wspólnocie.

Unia Europejska to organ, który w tej chwili doprowadził nasze rybołówstwo rodzime na skraj przepaści. Mamy bardzo poważne problemy ze stanem dorsza na Bałtyku – akcentował dr Krzysztof Kozłowski.

Jak wyjaśniał wiceminister bierze się to stąd, że UE pozwala na tzw. połowy paszowe. Polegają one na wyławianiu gatunków pelagicznych (ryby pelagiczne, czyli ryby, których tryb życia nie jest związany ze stałym podłożem – przy. red), czyli śledzia i szprota, które następnie wywożone są do Danii i przerabiany na mączkę rybno-kostną. Tą następnie wykorzystuje się do karmienia trzody chlewnej.

Ta ryba, która przecież jest wielkim darem nie trafia na stoły ludzi tylko służy do dokarmiania trzody chlewnej. Konsekwencją tego (połowów paszowych – przy. red) jest to, że dorsz, który jest rybą drapieżna i żywi się właśnie śledziem i szprotą, nie ma, czym się odżywiać. Jeżeli te gatunki są wyławiane to dorsz nie ma zwyczajnie w świece, czego jeść, a to w konsekwencji powoduje spadek jego pogłowia. Nasi rybacy są w tej chwili bardzo dotknięci tą całą sytuacją – mówił wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

Dr Krzysztof Kozłowski, podkreślał, że jego resort działa w UE aby przekonywać tam urzędników, że połowy paszowe musza zostać ograniczone bądź zaprzestane, że trzeba podejść do tej sprawy z dużo większą dawką ostrożności.

W tej chwili zamiast chronić dorsza, UE zniosła zakaz połowów w okresie letnim. To uderzenie w polskie rybołówstwo, w polskich rybaków. Jeżeli dorsz nie jest chroniony w okresie, kiedy się rozmnaża przez pozostałą część roku, nie będzie czego poławiać. Chciałbym wyrazić słowa wielkiego uznania i uszanowania dla polskich, wspaniałych rybaków, którzy dobrowolnie zgodzili się na to, aby jeszcze w miesiącu sierpniu nie dokonywać połowów. Chodzi o to żeby uchronić ten mały narybek dorsza, aby mógł on dorosnąć, żeby można było poławiać te dorosłe osobniki pełnej wielkości w sposób opłacalny. Działać z szacunkiem dla środowiska  naturalnego – mówił dr Krzysztof Kozłowski.

Wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej podkreślił na zakończenie, że polskie rybołówstwo jest w stanie alarmującym. Jak mówił jego resort czyni wszystko, aby groźbę upadku polskiego rybołówstwa oddalić w czasie, ale trzeba mieć pełną świadomość, że te wcześniejsze zaniedbania i głęboka nieodpowiedzialność urzędników unijnych temu celowi jakim jest odbudowa polskiego rybołówstwa bardzo przeszkadzają.

Całą rozmowę z „Aktualności dnia” można odsłuchać [tutaj]

RIRM

drukuj