fot. PAP/Rafał Guz

Dowódca operacyjny: Nie notujemy zwiększonej aktywności Rosji wobec nas

Rosyjska aktywność wobec Polski wiąże się z ćwiczeniem Anakonda, poza tym nie odnotowano nasilonych prób wywierania wpływu czy zbierania informacji – powiedział PAP dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Tomasz Piotrowski.

Ocenił, że wydarzenia analogiczne do incydentu w Cieśninie Kerczeńskiej są mało prawdopodobne na Bałtyku.

W tym tygodniu rozpoczął się etap dowódczo-sztabowy ćwiczenia Anakonda 18 – największego narodowego ćwiczenia polskich sił zbrojnych, w którym uczestniczy 10 państw sojuszniczych i struktury dowodzenia NATO.

Nie obserwujemy niczego, co byłoby zwiększoną aktywnością, jeżeli chodzi o nasze wschodnie czy północne flanki, czy to w zakresie zbierania informacji, czy też oddziaływania na nas. To, co zauważamy w ostatnim czasie, jest ściśle związane z ćwiczeniem Anakonda” – powiedział gen. Piotrowski.

Zaznaczył, że jeśli chodzi o sytuację na wschodniej i północnej granicy Polski i na wodach terytorialnych, nie wydarzyło się nic, co kazałoby podnosić gotowość możliwości reagowania.

Odnosząc się do przypadków przechwycenia rosyjskich samolotów nad Bałtykiem przez lotnictwo krajów NATO, podkreślił, że „nie było żadnej działalności, którą można by zdefiniować jako wrogą czy ponadnormatywną lub zwiększoną”.

To normalne rzeczy, procedowane, kiedy statek powietrzny zbliża się do czyjejś przestrzeni powietrznej. Chodzi o pokazanie, że jesteśmy gotowi do reakcji, chodzi też o cele treningowe, żeby przetestować w rzeczywistych warunkach to, do czego się przygotowujemy. Nie odnotowaliśmy zwiększonej aktywności o charakterze agresywnym„– podkreślił gen. dyw. Tomasz Piotrowski.

Nawiązując do wydarzeń na Morzu Azowskim, gen. Piotrowski przypomniał, że po incydencie w MON został powołany specjalny zespół.

Przyglądamy się temu, ale oceniam, że scenariusz zbliżony do tego, co zdarzyło się w Cieśninie Kerczeńskiej, jest mało prawdopodobny na Morzu Bałtyckim czy w cieśninach duńskich” – powiedział dowódca operacyjny rodzajów sił.

Tamten konflikt narasta od kilu lat. Cały czas pokazuje nowe oblicza zagrożenia i to, że musimy być czujni, a i tak nas zaskakuje” – dodał gen. dyw. Tomasz Piotrowski, wskazując, że takiego scenariusza – oddziaływania straży granicznej na jednostki wojskowe – nikt się nie spodziewał.

Jak to się stało, że tankowcowi, który – jak widać po linii zanurzenia – jest prawie pusty, udało się utknąć na mieliźnie w tak newralgicznym miejscu i tkwi tam tyle czasu?” – dodał.

Dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych zapewnił, że ćwiczenie Anakonda „nie odciąga nas od codziennej działalności, priorytety są zachowane”.

Cały czas śledzimy to, co się dzieje; mamy kontakt z tymi instytucjami, dowództwami, które odpowiadają za analizę otwartych źródeł informacji” – powiedział gen. dyw. Tomasz Piotrowski.

Dodał, że działają także „te elementy wojskowego łańcucha zbierania informacji, które dostarczają nam informacji na temat tego, co się dzieje w rejonie Morza Azowskiego”.

Nie zdradzę tajemnicy, kiedy powiem, że przygotowując ćwiczenie, zostawiamy te siły i środki, które są potrzebne do zapewnienia nam bezpieczeństwa, żebyśmy mogli cały czas mieć oczy i uszy szeroko otwarte” – zaznaczył dowódca.

Gen. dyw. Tomasz Piotrowski przyznał, że „każde ćwiczenie jest z dużym zainteresowaniem obserwowane przez stronę rosyjską, pojawiają się też wątki, które można nazwać działaniem w domenie informacyjnej”.

Nawiązał do sfabrykowanej wypowiedzi jednego z polskich dowódców, będącej atakiem na dowódcę operacyjnego, opublikowanej w internecie w trakcie działań z wojskami w terenie w ramach ćwiczenia Anakonda.

Zakładam, że to nie jest przypadkowe. Sprawa jest badana, ale kierunek jest dość oczywisty” – powiedział generał.

W niedzielę okręt rosyjskiej straży granicznej staranował ukraiński holownik; Rosjanie przejęli holownik i dwa kutry ukraińskiej marynarki wojennej, ostrzelawszy wcześniej trzy ukraińskie jednostki, i zatrzymali ich załogi. Rosyjski sąd na Krymie orzekł wobec nich areszt. Rosjanie uzasadniali akcję zamknięciem ruchu wodnego, spowodowanego wejściem na mieliznę tankowca.

PAP/RIRM

drukuj