fot. PAP/Marcin Obara

DoRzeczy: amerykańska ambasador miała naciskać na urzędników ws. wprowadzenia zmian przepisów stawiających firmy z USA działające w naszym kraju w uprzywilejowanej pozycji

Jak informuje portal DoRzeczy powołując się na informacje źródła w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Jesienią Georgette Mosbacher miała zapraszać na spotkania osoby związane z rządem zaangażowane w prace nad zmianą przepisów gospodarczych. Ambasador USA w Polsce miała naciskać na ministrów i urzędników by wprowadzić zmiany w polskim prawie, które stawiałyby amerykańskie firmy w naszym kraju w uprzywilejowanej pozycji.

Mosbacher w trakcie spotkań miała wyrażać oczekiwanie, że zostaną wprowadzone rozwiązania zmniejszające obciążenia podatkowe dla amerykańskich firm.

Politolog dr. Grzegorz Piątkowski wskazuje, że wprowadzenie takich przepisów byłoby w Polsce niedopuszczalne.

Jeżeli uprzywilejowalibyśmy pewne podmioty tylko i wyłącznie z racji ich pochodzenia narodowego byłoby to sprzeczne z całym polskim prawodawstwem, ze wszystkimi zasadami jakie przyjmujemy jeśli chodzi o prawo finansowe. Musimy sobie zadać pytanie czy działania pani ambasador są uzgodnione z Departamentem Stanu USA? Co prawda w Stanach Zjednoczonych już pojawiły się wypowiedzi, że pani ambasador rzeczywiście pełni swoją rolę w taki sposób jak powinna, natomiast w świecie dyplomatycznym oczywiście nikt wprost nie przyzna się, że ambasador popełnia tego typu błędy. Myślę, że będziemy mogli zaobserwować efekty tego w postaci pozostania pani ambasador, albo odwołania jej do USA – podkreśla dr. Grzegorz Piątkowski.

W tym tygodniu głośno jest o liście jaki Georgette Mosbacher wysłała do premiera Mateusza Morawieckiego. Ambasador miała napisać, że USA nie będą tolerować krytycznych słów polskich polityków wypowiadanych pod adresem dziennikarzy TVN, którzy zrealizowali materiał o funkcjonowaniu domniemanego nazistowskiego środowiska w Polsce.

RIRM

drukuj