fot. PAP/Paweł Supernak

Donald Tusk zeznawał przed komisją śledczą ds. VAT

Były premier Donald Tusk stanął przed komisją śledczą ds. wyłudzeń VAT. Wielokrotnie przechodził do ofensywy i zarzucał sejmowym śledczym działanie na zlecenie polityczne. Zasłaniał się też niewiedzą i tłumaczył, że Polska – pod względem luki VAT-owskiej – nie odstawała od reszty krajów Unii Europejskiej.

Były premier Donald Tusk przed komisją miał stawić się już 29 maja, ale nieco godzinę przed rozpoczęciem przesłuchania do sekretariatu komisji wpłynęło usprawiedliwienie nieobecności byłego premiera. Uzasadniano ją obowiązkami związanymi z wypełnianiem funkcji szefa Rady Europejskiej. W poniedziałek Donald Tusk pojawił się na przesłuchaniu.

W trakcie przesłuchania były premier stwierdził, że problem wyłudzania podatku VAT nie powinien nikogo dziwić, ponieważ Polska nie była przypadkiem szczególnym, jeśli chodzi o wyłudzanie VAT.

– Sytuacja, która miała miejsce w Polsce, miała także miejsce w innych państwach UE. (…) Mieliśmy, mamy i obawiam się także, że w przyszłości będziemy mieli tego typu zdarzenia w naszym kraju, jak i w UE – tłumaczył były premier.

Przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) zapytał byłego premiera o to, czy analizował dane, które pojawiły się w raporcie KE o rosnącej luce VAT. Przewodniczący podkreślił, że w 2007 roku Polska była krajem, w którym luka ta była jedną z najmniejszych, natomiast w 2015 r. była już jedną z najwyższych.

– Wie pan co, ja jestem już za stary – i to nie jest moja pierwsza komisja, jak pan wie. Bywałem w trudniejszych sytuacjach w życiu i mnie nie tak łatwo zbyć tego typu komunałami. Czy może pan precyzyjnie powiedzieć, na jaki pan się raport powołuje i jaka jest data ogłoszenia tego raportu? – mówił Donald Tusk.

Były premier pozwolił sobie także na wiele politycznych komentarzy niezwiązanych z problematyką luki VAT-owskiej.

– Nikt nie ma wątpliwości, że komisja pracuje na zamówienie polityczne dzisiaj rządzących. (…) Dzisiejsze przesłuchanie ma na celu wzmocnienie partii rządzącej także przed wyborami. Wiem o tym. I wiem, że to na krótką metę bywa skuteczne – dodał przewodniczący RE.

Z kolei w ocenie przewodniczącego komisji śledczej Marcina Horały, przesłuchanie pokazało, że Donald Tusk jako premier w zasadzie niczym się nie zajmował i nie przejmował.

– Każde konkretne pytanie skutkowało, albo z rzadka szczerym przyznaniem, że nie wie i się tym nie zajmował, np. dlaczego uszczelnienie w handlu złomem zajęło ponad dwa lata od gotowych przepisów, które już były w Ministerstwie Finansów do ich wprowadzania w życie, albo uciekał w wycieczki osobiste – jakieś ataki na PiS, na prezesa Kaczyńskiego, na premiera – zwrócił uwagę Marcin Horała.

Były premier zamiast mówić o faktach, zamienił to przesłuchanie w debatę polityczną o współczesnych rządach – zauważył poseł Wojciech Murdzek z komisji śledczej.

– Ja jestem osobiście głęboko rozczarowany. Zdecydowanie zachowuję spokój po przesłuchaniach świadków i wolę mówić o tej części merytorycznej, natomiast moje rozczarowanie dzisiaj jest bardzo głębokie, ponieważ mówimy o stratach miliardowych – powiedział Wojciech Murdzek.

Natomiast zeznania Donalda Tuska można odebrać jako kpinę – podkreślił ekonomista Artur Beń. Przykładem jest przyznanie Donalda Tuska, że wiedział o wyłudzaniu podatku VAT, jednak brakowało pieniędzy w budżecie państwa na ściganie przestępców podatkowych.

– Jeżeli państwo ma wydać kilkadziesiąt milionów po to, żeby uzyskiwać kilkadziesiąt miliardów, to arytmetyka wydaje się nieubłagana – wskazał Artur Beń.

We wtorek komisja śledcza ma w planie przesłuchać dwóch świadków: Jacka Cichockiego, byłego ministra spraw wewnętrznych i szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz Adama Jassera, byłego wiceprzewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów.

TV Trwam News/RIRM

drukuj