fot. R. Sobkowicz

Do Polski dotarły próbki pobrane z wraku Tu-154 M

Próbki pobrane z wraku Tu-154 M oraz miejsca katastrofy smoleńskiej są w Polsce. Wczoraj w Moskwie odebrał je polski prokurator.

Próbki pobrała polska prokuratura na przełomie września i października br. Teraz będą one badane w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji w Warszawie.

W końcu października „Rzeczpospolita” napisała, że śledczy znaleźli na wraku samolotu Tu-154M w Smoleńsku ślady trotylu i nitrogliceryny. Na konferencji prokurator płk Ireneusz Szeląg próbował zaprzeczyć tym informacjom.

Dziś sprawą zajmuje się sejmowa komisja sprawiedliwości na nadzwyczajnym posiedzeniu. Potrzebę jego zwołania uzasadnił wiceprzewodniczący komisji poseł Stanisław Piotrowicz.

Powiedział, że posłowie wnioskodawcy byli zaniepokojeni sposobem prezentacji ustaleń prokuratury. Podczas konferencji zamiast informacji opinia publiczna była jedynie uspokajana.

– Konferencja prasowa rozpoczęła się od słów płk. Szeląga: „Przede wszystkim chciałbym Państwa i za Państwa pośrednictwem uspokoić opinie publiczną. Powołani przez prokuraturę biegli pracujący wspólnie z polskim prokuratorem pod Smoleńskiem nie stwierdzili na wraku Tu-154M trotylu ani żadnego innego materiału wybuchowego”. I tutaj pierwsze zastrzeżenie dotyczy tego, czy prokurator wojskowy winien uspokajać opinie publiczną, czy też winien rzetelniej informować o ustaleniach prokuratury – zaznaczył poseł Stanisław Piotrowicz.

Kolejne zastrzeżenie dotyczą dalszej części konferencji, w której prokuratura poinformowała, że znalezione ślady mogą oznaczać obecność tzw. substancji wysokoenergetycznych i że dopiero w wyniku badań laboratoryjnych można jednoznacznie stwierdzić lub wykluczyć obecność trotylu na wraku.

 – Tutaj trzeba wiedzieć, że te urządzenia które były zastosowane na miejscu są urządzeniami najnowszej generacji. Jak się orientuje są wśród nas przedstawiciele producentów tych urządzeń. Jak sądzę będą oni mogli odnieść się do tego na ile zatwierdzenie płk Szeląga podczas wspomnianej konferencji były zgodne z prawdą. Wedle mojej wiedzy urządzenia tego rodzaju identyfikują materiały wybuchowe w ciągu ułamka sekundy – powiedział poseł Stanisław Piotrowicz.

RIRM

drukuj