Fot. sxc.hu

Do dziś większość nazistów nie poniosła żadnych kar

Niemieckie sądy pobłażliwie traktowały niemieckich zbrodniarzy. Kontrowersje budzi ostatnio sprawa wyroku z Verden, którą opisuje dziennik „Rzeczpospolita”.

Tamtejszy prokurator uznał, że esesman zachował się humanitarnie, bo do rozstrzelania w masowej egzekucji nie wybrał kobiet i dzieci.

Sprawa dotyczy masowych egzekucji w Gąbinie i Gostyninie.

Dr Jerzy Bukowski rzecznik porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie zauważa, że Niemcy prowadzą politykę historyczną, która ma celu zrzucenie z siebie odpowiedzialności za wymordowanie milionów osób.

– Widać, że Niemcy w dalszym ciągu starają się przekonać świat, że naziści to nie byli oni, tylko jacyś kosmici czy Marsjanie, a ich żołnierze czy nawet niekiedy esesmani zachowywali się zgodnie z rozkazami. Zawsze tylko wykonywali rozkazy, a jeżeli już musieli wykonywać rozkazy rozstrzeliwania ludności cywilnej, to starali się zachować maksymalnie humanitarnie, bo tak orzekł prokurator niemiecki, że esesman zachował się humanitarnie, bo do rozstrzelania w masowej egzekucji nie wybrał kobiet i dzieci. To jest bardzo dziwne stawianie sprawy – podkreślił Dr Jerzy Bukowski.

Kilka lat po wojnie Międzynarodowy Trybunał Wojskowy wydał wyroki na niemieckich zbrodniarzy wojennych. Sądzono wówczas 22 osoby, 12 z nich skazano na śmierć, trzy otrzymały karę dożywotniego więzienia a cztery wieloletniego.

Trzy osoby zostały uniewinnione. Natomiast wiele osób, które brały udział w aparacie zagłady uciekło za granicę i żyło przez lata pod zmienionymi nazwiskami.

RIRM

drukuj