Dlaczego mniej

Rozmowy w sprawie zniesienia dyskryminacji polskich rolników otrzymujących nierówne dopłaty w porównaniu z farmerami państw Europy Zachodniej mogą przynieść skutek jedynie na najwyższym poziomie: premierów rządów – ocenia Prawo i Sprawiedliwość. I nalega na działania w tej sprawie Donalda Tuska.

Na unijnym forum ważą się losy podziału unijnego budżetu na dopłaty rolnicze po 2013 roku. Nic jednak nie wskazuje – ze względu na stanowisko najsilniejszych państw w Unii – że poziom wsparcia dla polskich rolników zrówna się z cały czas silniej dotowanymi rolnikami na zachodzie Europy. W liście do premiera Donalda Tuska prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zwraca się o podjęcie na forum Unii Europejskiej problematyki zrównania dopłat. – W tej chwili mamy już taki moment, w którym zbliżają się zasadnicze decyzje dotyczące dopłat do rolnictwa, a jeżeli chodzi o Polskę, to dotyczące dyskryminacji, jakiej podlegają polscy rolnicy, którzy bez żadnych powodów merytorycznych otrzymują dopłaty niższe niż w wielu innych krajach Unii Europejskiej – ocenia Kaczyński.
Zaznacza, że kiedy na forum instytucji unijnych zadaje się pytanie: „Dlaczego mamy do czynienia z sytuacją, która jest jawnie sprzeczna z traktatami europejskimi, które zakazują dyskryminacji”, to „zapada cisza”. Prezes PiS uważa, że działania w sprawie dopłat na tym zaawansowanym już etapie mogą być podjęte „na najwyższym poziomie” – szefów rządów, a nie ministra rolnictwa. – Stąd mój list do premiera Tuska zwracający uwagę na to, że jest właśnie taka sytuacja i że jego obowiązkiem jest zająć się tą sprawą, bo ten stan dyskryminacji polskiego rolnictwa grozi jego przyszłości. Polskie rolnictwo nie może być ciągle w sytuacji wyraźnie gorszej niż rolnictwo pozostałej większości krajów Unii. – Obowiązkiem premiera Tuska jest podjęcie tej sprawy, a nie przekazywanie jej czy wręcz zwalanie jej na ministra rolnictwa z tego względu, że minister rolnictwa, minister Sawicki, w tej sprawie nie ma w gruncie rzeczy nic do powiedzenia. To jest sprawa do załatwienia dla premiera. Stąd ten list, stąd ten apel – uzasadnia Kaczyński. Europoseł PiS Janusz Wojciechowski ocenia, że mimo wezwań opozycji w kwestii wyrównania dopłat dla rolników całkowicie stracony został czas polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. – Żadnych polskich inicjatyw w tym zakresie nie było. Inicjatywy podnosimy w Parlamencie Europejskim – jest pewna szansa, że uzyskamy kilkaset milionów więcej dla polskich rolników dzięki działaniom w Parlamencie właśnie. Ale to jest absolutnie za mało, to w dalszym ciągu ochłapy rzucone polskiej wsi, a dyskryminacja nadal trwa – dodaje Wojciechowski. Minister rolnictwa Marek Sawicki w maju na antenie Polskiego Radia przyznał, że dotychczasowe propozycje na unijnym forum dotyczące podziału środków na płatności bezpośrednie na lata 2014-2021 zmierzają do utrzymania nierównego traktowania rolników w Europie. Zaznaczył, że porozumienie w sprawie polityki rolnej można będzie osiągnąć nie wcześniej niż w drugiej połowie przyszłego roku. Ocenił jednak, że przygotowane ramy finansowe przewidują przyznanie nam środków pozwalających na realizację polityki rolnej „na poziomie nie niższym niż obecnie”. W połowie kwietnia sejmową uchwałą posłowie wsparli rząd w staraniach o wprowadzanie równych i niedyskryminujących zasad podziału między państwa członkowskie Unii Europejskiej środków na dopłaty bezpośrednie dla rolników. W uchwale zwrócono uwagę, że projektowane utrzymanie dotychczasowych zasad podziału środków na dopłaty zmierza do zachowania niesprawiedliwego systemu płatności bezpośrednich, narusza zasady niedyskryminacji obywateli Unii Europejskiej – rolników – ze względu na przynależność państwową, jak również zakaz dyskryminacji między producentami wewnątrz Unii.

drukuj