fot. PAP/Marcin Bielecki

Dlaczego Kościół opowiada się za bezwzględną nierozerwalnością małżeństwa?

Małżeństwo sakramentalne, ważnie zawarte i dopełnione jest nierozerwalne. Jedynie śmierć jednego ze współmałżonków rozwiązuje zaistniały w dzień ślubu kościelnego węzeł małżeński. Kościół głosząc powyższą naukę napotyka na coraz większe opory. Wielu zarzuca Kościołowi, że jest sztywny i nieugięty, i że nie rozumie mentalności współczesnego człowieka.

Ludzie zapominają jednak, że Kościół nie ustanowił małżeństwa, tylko ustanowił go nam sam Pan Bóg, określając jego istotne przymioty, które mają charakter ponadczasowy. Kościół nie ma więc władzy, aby zmieniać Boże przykazanie odnośnie małżeństwa. Obowiązkiem Kościoła jest przypominanie i stanie na straży tego pierwotnego zamysłu Bożego odnośnie małżeństwa, który gwarantuje prawdziwe dobro człowieka i dobro ludzkiej społeczności.

Niepokojąca rzeczywistość

Ci wszyscy, którzy są przeciwnikami tradycyjnej nauki Kościoła o bezwzględnej nierozerwalności małżeństwa, powołują się na rosnącą liczbę rozpadających się związków małżeńskich w dzisiejszym świecie. Rzeczywiście, dane statystyczne w tym względzie są bardzo niepokojące. Rozwodzą się małżonkowie nie tylko ci, którzy mają tylko kontrakty cywilne, ale również ci, którzy przed ołtarzem przysięgali sobie dozgonną wierność.

W Polsce – w kraju zaliczającym się do bardzo katolickich – rozwodzi się co trzecie małżeństwo. Istnieją badania socjologiczne, z których wynika, że ponad 20% katolików polskich dopuszcza możliwość rozwodu. Nie trzeba więc nikogo przekonywać, że rozkład życia małżeńskiego pogłębia się i zatacza coraz szersze kręgi. Dlaczego tak się dzieje? Istnieje szereg opracowań wskazujących na istotne przyczyny tego upowszechniającego się zjawiska. Niektórzy wskazują na przyczyny o charakterze społecznym. Wśród nich wymienia się brak własnego mieszkania, trudności materialne. Poważną przyczyną rozbicia wielu małżeństw są pewne rodzaje pracy zawodowej, głównie mężczyzn, odrywających ich na dłuższy czas od żony i domu. W tym miejscu trzeba szczególnie podkreślić problemy, jakie niosą ze sobą wyjazdy do pracy za granicę, zwłaszcza te na dłuższe okresy. Zbyt krótkie, prawie epizodyczne wspólne przebywanie małżonków ma bardzo niekorzystny wpływ na trwałość więzi małżeńskiej.

Wszystkie badania socjologiczne niedwuznacznie wskazują, że oprócz czynników o charakterze społecznym na trwałość małżeństwa wpływają czynniki psychologiczne. Czynnikiem stale zagrażającym trwałości małżeństwa i powodującym rozkład wspólnoty i rozerwanie więzi małżeńskiej jest egoistyczna i hedonistyczna motywacja wstąpienia w związek małżeński. Motywacja ta odwraca hierarchię wartości, gdyż zamiast wartości moralnych na pierwszym miejscu stawia te materialne i hedonistyczne. Przy takim nastawieniu do małżeństwa nie ma miejsca dla miłości altruistycznej, polegającej na życzliwym i bezinteresownym składaniu siebie w darze współmałżonkowi. Jeśli nie ma takiej miłości, to do głosu dochodzi postawa roszczeniowa, zgłaszająca takie wymagania, których współmałżonek nie chce lub nie potrafi zaspokoić.

Niewątpliwie ogromny wpływ na upowszechnienie tej praktyki rozwodowej jest sprzyjanie jej przez państwo. Już sama legalizacja rozwodu przez prawo cywilne przyczynia się do jego upowszechniania. Wśród ludzi tworzy się nowa świadomość odnośnie małżeństwa. Nie jest ono już pojmowane jako związek mężczyzny i kobiety, który powinien trwać aż do śmierci, ale jako związek czasowy. Niedawno temu kilku polityków niemieckich zaproponowało, aby małżeństwa były zawierane na siedem lat. Po upływie siedmiu lat małżeństwo może być przedłużone, jeśli tego życzą sobie małżonkowie. Istnienie instytucji rozwodu i wprowadzane ułatwienia w jego uzyskaniu mają decydujący wpływ na podejście do sprawy nierozerwalności małżeńskiej. Jest ona coraz bardziej kwestionowana. Pojawiają się nawet takie głosy, że nie wolno wymagać od człowieka, aby podejmował decyzje na całe życie, bo w naturę ludzką wpisana jest niestałość uczuciowa i zmienność.

Uznając wagę wyżej wymienionych czynników, zdajemy sobie sprawę z tego, że najpoważniejszą przyczyną rozkładu życia małżeńskiego jest brak solidnych fundamentów religijno-etycznych u narzeczonych zawierających małżeństwo. Brak motywacji religijno-moralnej prowadzi do tego, że w sytuacji pojawiających się problemów i konfliktów, małżonkowie bardzo szybko kapitulują, uważając, że rozwód jest jedynym słusznym wyjściem.

Argumentacja rozumowa

Za nierozerwalnością małżeństwa przemawiają racje czysto naturalne. Już sama natura miłości wymaga trwałości małżeństwa. Niepoważnie brzmiałyby słowa przysięgi czasowej, np. „Ślubuję Ci miłość, aż do momentu, dopóki mi się nie znudzisz” albo „Ślubuję Ci miłość, aż do chwili, kiedy poznam kogoś atrakcyjniejszego i milszego od Ciebie”. Prawdziwa miłość nie może stawiać żadnych granic czasowych. Bezsensem byłoby małżeństwo czasowe, „na próbę”, by się przekonać, czy drugi spełnia moje oczekiwania i pragnienia. Miłość małżeńska dotyka samej głębi osobowości małżonków, domaga się od nich całkowitego i nieodwołalnego zaangażowania oraz wzajemnego oddania się w darze osobowym. Każdy ze współmałżonków ofiarując siebie całkowicie i bez zastrzeżeń, ma prawo oczekiwać tego samego od współmałżonka – wzajemnej, pełnej i nieodwołalnej miłości. Tylko małżeństwo nierozerwalne jest zdolne być właściwym wyrazem i gwarancją wzajemnej miłości – pełnej i nieodwołalnej, gotowej do całkowitego oddania się współmałżonkowi w doli i niedoli, do wspierania go, niezależnie od chwilowego nastroju.

Innym argumentem przemawiającym za nierozerwalnością małżeństwa jest to, że przecież nie ma małżeństw z góry dobranych i idealnych. To co nazywamy harmonią życia małżeńskiego osiąga się przede wszystkim ofiarnym wysiłkiem. Istnienie zaś możliwości rozwodu nie tylko nie zachęca do podjęcia takiego wysiłku, ale często może być pośrednią zachętą do czegoś przeciwnego. Zwłaszcza w pierwszym okresie, kiedy trudności stają się ze zrozumiałych względów bardziej odczuwalne, wielu młodych małżonków świadomie rezygnuje i nawet umawia się, że w czasie procesu rozwodowego przedstawi sytuację swojego małżeństwa w ten sposób, by sędzia nie miał żadnych wątpliwości co do jego rozkładu.

Skoro utrzymanie wspólnoty małżeńskiej wymaga z reguły żmudnej obustronnej pracy, ponoszenia wzajemnych wyrzeczeń i ofiar, to rzeczą niezmiernie ważną jest nastawienie się małżonków z góry na podjęcie ofiar i pokonywanie trudności, które mogą się pojawić.

Instytucja rozwodów tak bardzo rozpowszechniona w dzisiejszych społeczeństwach stwarza wyraźną furtkę do wyolbrzymiania pojawiających trudności, i szukania wyjścia z nich najłatwiejszym sposobem, jakim jest rozejście się. Socjologowie stwierdzają, że stosunkowo mało jest takich małżeństw, które próbują racjonalnie rozwiązywać swoje trudności i konflikty.

Trzeba mocno zaakcentować, że trwałości i nierozerwalności małżeństwa domaga się zrodzenie i wychowanie potomstwa. Istnieje powszechne przekonanie, że normalnym środowiskiem wychowawczym dla dziecka jest trwała rodzina. Pedagodzy twierdzą, że najgorsza nawet rodzina może lepiej i skuteczniej wypełnić zadania wychowawcze niż najlepiej prowadzony zakład opiekuńczy dla dzieci wyrwanych ze środowiska rodzinnego. Do sprostania zadaniu wychowania potomstwa najbardziej odpowiedni są rodzice. Z natury obdarzeni są różnymi właściwościami psychofizycznymi, które są cennym i niezbędnym, bo uzupełniającym się czynnikiem kształtującym osobowość dziecka. Jest rzeczą oczywistą, że proces wychowania dzieci trwa przez wiele lat, a zatem przez wiele lat musi też trwać wspólnota małżeńska oraz przepojone wzajemnym zrozumieniem i ofiarną miłością, współdziałanie małżonków. Proces ten zatem zakłada monogamiczne i nierozerwalne małżeństwo. Dziecko potrzebuje obojgu rodziców – matki i ojca – i ma do nich naturalne prawo. Każde dziecko chce mieć własnych rodziców i w bezpośrednim kontakcie z nimi przeżywać swoje dzieciństwo i młodość. Muszą o tym pamiętać małżonkowie i zdobyć się na podporządkowanie własnych, często egoistycznych celów temu, co w sposób zasadniczy decyduje o przyszłości i zdrowiu całego społeczeństwa. Coraz częściej odzywają się słuszne głosy, żeby w przypadku rozwodu brać pod uwagę nie tylko tzw. dobro małżonków, lecz także to, co jest zasadnicze w aspekcie społecznym, dobro dzieci.

Jezusowe i apostolskie nauczanie

Dla ludzi wierzących – chrześcijan – wiążące jest przede wszystkim nauczanie samego Chrystusa odnośnie nierozerwalności małżeństwa. Jezus zastał żałosny stan, jeśli chodzi o trwałość małżeństwa. Dyskryminacja kobiety i szeroko stosowana praktyka rozwodowa na dobre zadomowiły się w narodzie izraelskim. Żydowskie prawo Mojżeszowe ulegając naciskom społecznym i „zatwardziałości serc” wielu członków narodu wybranego dopuszczało odstępstwo od pierwotnego planu Bożego, objawnionego w momencie stworzenia pierwszej pary ludzkiej: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną i będą oboje jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” (Rodz. 2, 16).

Prawo Mojżeszowe dopuszczało rozwód w wypadku cudzołóstwa popełnionego przez żonę. W takim wypadku mąż wręczał żonie cudzołożnej oficjalny list rozwodowy i mógł poślubić inną kobietę. Niestety ten wyłom otworzył furtkę dla dalszych odstępstw od pierwotnej zasady nierozerwalności małżeństwa.

 Pojawiła się szkoła rabinistyczna na czele z rabbim Hillelem, która głosiła, że przyczyną rozwodu może być już nie tylko cudzołóstwo ale „jakakolwiek” przyczyna czyli niedoskonałość żony (np. jeżeli żona przypaliła obiad, albo po prostu przestała być dla męża atrakcyjna). Ewangelia według św. Mateusza opisuje, że pewnego dnia przyszli do Jezusa faryzeusze i wystawiając Go na próbę zadali mu pytanie: „Czy wolno oddalić żonę z jakiegokolwiek powodu?” (Mt 19,3). Chcieli więc oni dowiedzieć się, czy Jezus podziela stanowisko liberalnej szkoły rabbiego Hillela. Chrystus daje jasno do zrozumienia swoim rozmówcom, że On odrzuca nie tylko stanowisko liberalnej szkoły rabbiego Hillela, ale także uważane za rygorystyczne stanowisko szkoły rabbiego Szammaja, dopuszczające możliwość rozwodu w przypadku cudzołóstwa. Jezus domaga się respektowania pierwotnej woli Stwórcy odnośnie małżeństwa, zgodnie z którą nie może być mowy o rozwodzie. Mocą Swojego Boskiego autorytetu Jezus oznajmia swoim adwersarzom: „Kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo”(Mt 19,9). Ewangelia zaznacza, że uczniowie Jezusa słysząc tę zdecydowaną naukę o bezwzględnej nierozerwalności małżeństwa z pewną dozą przerażenia zawołali: „Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić” (Mt 19,10).

 Oni bardzo dobrze zrozumieli, że Jezus wyklucza rozwody w każdej sytuacji. Wczytując się jednak dokładnie w słowa Jezusa zapisane w Ewangelii św. Mateusza, napotykamy na pewną trudność polegającą na tym, że Jezus odrzucając rozwody mówi o przypadku nierządu, który nie podlega zasadzie nierozerwalności: „Każdy kto oddali swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo” (Mt 19,9). Z pomocą w rozwiązaniu tej trudności przychodzą nam eksperci biblijni, którzy wyjaśniają, że termin „nierząd” w czasach Jezusa odnosił się do nielegalnych związków mężczyzny i kobiety, do których należały między innymi związki między osobami spokrewnionymi oraz związki między wierzącymi Izraelitami i poganami. Jeśli więc w takich przypadkach mężczyzna oddalił kobietę, to nie był to rozwód, bo przecież ten związek nie był małżeństwem legalnym.

Nauka Jezusa na temat bezwzględnej nierozerwalności małżeństwa znajduje pełne potwierdzenie w nauczaniu św. Pawła, który przy tym podkreśla, że to co przekazuje przejął od Pana. W liście do Koryntian, Apostoł narodów pisze: „Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: żona niech nie odchodzi od swego męża. Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swoim mężem. Mąż również niech nie oddala swojej żony.”(1 Kor 7, 10-11). Tenże sam Apostoł w liście do Rzymian precyzuje, że zasada bezwzględnej nierozerwalności małżeństwa ustaje w momencie śmierci współmałżonka: „Kobieta zamężna na mocy Prawa związana jest ze swoim mężem, jak długo on żyje. Gdy jednak mąż umrze, traci nad nią moc prawo męża” (Rz 7,2).

Apostoł Narodów uczy także, że nierozerwalność małżeńska ma swoje głębokie uzasadnienie teologiczne, albowiem miłość między mężczyzną i kobietą ma odniesienie do miłości Chrystusa i Kościoła. W liście do Efezjan, św. Paweł pisze: „…Jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom… Mężowie miłujcie wasze żony , bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie…”(5,21-32). Miłość małżeńska między małżonkami chrześcijańskimi, ich wyłączny i nierozerwalny związek ma być znakiem miłości między Chrystusem a Kościołem. Miłość Chrystusa do Kościoła i oddanie się Kościoła Chrystusowi ma być wzorem zachowania męża i żony wobec siebie. Mężczyzna i kobieta wstępując w sakramentalny związek małżeński otrzymują specjalną łaskę , która im pozwala zrealizować miłość małżeńską zgodnie z Bożymi i Chrystusowymi wymaganiami, jako miłość wyłączną i nierozerwalną.

Podsumowanie

Kościół katolicki naucza niezmiennie, że związek małżeński jest nierozerwalny. Przemawiają za tym racje czysto rozumowe i przede wszystkim wyraźnie objawiona wola Boża. Kościół nie może głosić prawdy objawionej odnośnie małżeństwa inaczej niż mu została przekazana. Małżeństwa ważnie zawartego i dopełnionego nie może unieważnić ani on sam, ani małżonkowie, ani żadna władza ziemska. Kościół może tylko, na drodze specjalnego procesu kanonicznego zbadać, czy dany związek małżeński nie był z określonych przyczyn nieważnie zawarty.

W przypadku rozpadu wspólnoty małżeńskiej pozostaje tylko możliwość pojednania i powrotu do dawnej wspólnoty lub życie samotne. Powinno to stanowić poważne ostrzeżenie przed pochopnym, nierozważnym zawieraniem związku małżeńskiego, a po jego zawarciu – przed jego rozerwaniem.

Trwałość związku małżeńskiego jest sprawą wielkiej wagi społecznej, dlatego władze państwowe i całe społeczeństwo powinny czynić wszystko co możliwe, aby chronić małżeństwa przed rozbiciem. Umacnianie słabnących więzi między małżonkami i pomoc w zachowaniu wspólnoty małżeńskiej w chwilach trudności czy kryzysów przeżywanych przez nich jest poważnym obowiązkiem sumienia osób im bliskich, zwłaszcza tych, którzy uważają się za wierzących.

Niewątpliwie stanowisko Kościoła w kwestii nierozerwalności małżeństwa naznaczona jest radykalizmem, ale nie należy zapominać, że jest to radykalizm oparty na Chrystusowej Ewangelii.

Należy mocno podkreślić, że wierność małżeńska aż do śmierci jest możliwa dla tych małżonków, którzy opierają swoje życie na fundamencie wiary i współpracują aktywnie z łaską Bożą, którą niesie im Sakrament Małżeństwa.

Małżonkowie, którzy decydują się na rozwód, a mają już potomstwo, powinni uczynić wszystko, aby ograniczyć do minimum złe skutki, jakie może on sprowadzić na dzieci. Nie powinni kierować się egoistyczną chęcią zatrzymania dziecka wyłącznie przy sobie. Elementarnym obowiązkiem rodziców jest – pomimo rozwodu – zapewnienie swym dzieciom możliwie najlepszych materialnych i moralnych warunków rozwoju i wychowania.

Pomimo nasilającej się mentalności prorozwodowej, katolicy powinni być odważnymi obrońcami małżeństwa i rodziny według zamysłu Bożego, wystrzegając się jednak takich zachowań, które by upokarzały tych małżonków, którzy mimo wszystkich starań zdecydowali się rozwieść i wstąpić w nowy, pozasakramentalny związek. Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza, że jeśli rozwiedzeni zawarli cywilnie drugi związek małżeński to znajdują się w sytuacji, która obiektywnie wykracza przeciw prawu Bożemu i dlatego nie mogą przystępować do Komunii eucharystycznej, jak długo trwa ta sytuacja, ale zarazem zaznacza, że takie osoby powinny być otoczone troską duszpasterzy i wiernych, by nie czuły się odłączone od Kościoła, w którego życiu mogą i powinni uczestniczyć przez fakt bycia ochrzczonymi(n. 1650-1651).

o. dr Stanisław Pławecki, Monachium/RIRM

drukuj