fot. TV Trwam News

Dekomunizacja w Polsce rozpoczęta

Samorządy przystępują do operacji zmiany nazw miejsc, które upamiętniają reżim komunistyczny. Z początkiem września weszła w życie ustawa dekomunizacyjna, która nakazuje znalezienie nowych nazw ulicom, placom i pomnikom aprobującym do tej pory totalitaryzm.

Miejsca w przestrzeni publicznej nie są tylko nazwami ułatwiającymi nawigację. Budują świadomość społeczną na całe pokolenia. Tymczasem w Polsce ciągle istnieje prawie 1,5 tys. miejsc, upamiętniających system komunistyczny – wskazuje dr Karol Nawrocki, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku

Jeżeli przyjmiemy, że nazwa odnosi się do symboli komunizmu to musimy zobaczyć około 100 mln ofiar zbrodni komunistycznych, zbrodni, które rozpoczęły się w roku 1917 od rewolucji listopadowej, a w niektórych częściach świata komunizm zbiera krwawe żniwo do dnia dzisiejszego – mówi dr Karol Nawrocki.

Prawo, które zaczęło obowiązywać od września, stanowi, że w przestrzeni publicznej nie powinny funkcjonować nazwy ulic i obiektów, które mogą być odczytane jako aprobata lub upamiętnienie systemu totalitarnego.

Ustawa nie narzuca samorządom określonych nazw ulic, ale ma zapobiegać błędom w ich nadawaniu. Może także działaniom celowym – podkreśla prof. Mieczysław Ryba.

– Tak mocno ta przeszłość została zrelatywizowana, tak bardzo komunizm nie został jednoznacznie potępiony, że zaczyna się działanie – czy nawet już je mieliśmy – związane z równym upamiętnianiem tych, którzy byli zbrodniarzami i tych, którzy byli ofiarami – wskazuje prof. Ryba.

Listy miejsc, których nazwy trzeba będzie zmienić, zostały już sporządzone. Wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak szacuje, że na jego terenie dotyczy to przynajmniej stu ulic. Samorządy mają na to rok – podkreśla Paweł Hreniak i dodaje, że po tym terminie wojewoda z mocy ustawy w trybie nadzoru zastępczego będzie uchylał poprzednie uchwały samorządów i w skrajnych sytuacjach będzie nadawał nowe nazwy.

Zmiany nazw ulic nie będą uciążliwe dla mieszkańców, którzy nie będą ponosić z tego tytułu żadnych osobistych kosztów – mówi dr Maciej Korkuć, pełnomocnik Prezesa IPN ds. dekomunizacji.

– To nie pociąga konieczności wymiany dokumentów zawierających wcześniejsze nazwy, ponieważ zachowują one ważność do czasu upływu terminu ważności tych dokumentów. Nie powoduje to więc zamieszania w życiu mieszkańców – wskazuje dr Korkuć.

Nowe nazwy miejsc użyteczności publicznej nie powinny być banalne – apeluje wojewoda pomorski Dariusz Drelich. Takie jak np. Jagodowa czy Poziomkowa choć ładnie brzmią i sympatycznie to mamy wiele miejsc, wydarzeń i ludzi, których trzeba upamiętniać i bohaterów, którzy są tego warci, żeby ich imieniem nazywać ważne miejsca i tworzyć te miejsca pamięci. To ma służyć nie tylko nam, ale naszym dzieciom i naszym wnukom – mówi Dariusz Drelich.

Samorządy i wojewodowie będą mogli korzystać z pomocy pracowników IPN-u. Przy nadawaniu nazw ulic, mających na celu upamiętnienie wydarzenia lub postaci historycznej, nieodzowna jest opinia Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, w którym zasiadają także regionalne władze Instytutu – mówi Waldemar Podsiadły z Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Lublinie

– Trzeba przedstawić treść napisu na upamiętnieniu i jego formę. Wojewódzki Komitet złożony z wielu fachowców rozpatruje treść opinii, bada wydarzenia historyczne, które chce to upamiętnienie uwiecznić i po tym wydaje opinię, która jest w zasadzie wiążąca dla wnioskodawcy – wskazuje Waldemar Podsiadły.

Zmiany nazw mają dotyczyć nie tylko ulic i dróg, ale także mostów, placów i pomników. Nie będą dotyczyć cmentarzy. Polska jest bowiem zobligowana prawem międzynarodowym do poszanowania miejsc pochówku, które znajdują się na naszym terytorium.

RIRM/TV Trwam News

drukuj