fot. biuro poselskie prof. Krystyny Pawłowicz

Decyzja ws. apostazji. Kolejna inwigilacja Kościoła?

Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nakazuje księżom proboszczom odnotowywanie w księgach parafialnych informacji o apostazji, nawet gdy osoba taka nie dopełniła przewidzianych przez Kościół procedur. WIĘCEJ

Wypowiedź prof. Krystyny Pawłowicz (PiS) w audycji Aktualności Dnia Radia Maryja

Sprawa dotyczy wielu problemów. Przede wszystkim należy podkreślić, że mamy do czynienia z naruszeniem jednego z podstawowych przepisów nie tylko Konstytucji, ale i Konkordatu. Dotyczy on relacji państwo – Kościół. Warto przypomnieć, że sprawy wiary nie należą do państwa.

Mamy artykuł, który mówi o poszanowaniu autonomii Kościoła i wzajemnej niezależności państwa od Kościoła, ale każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego. Mamy również wcześniejszy ustęp, który mówi, że władze publiczne w Rzeczpospolitej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych i światopoglądowych.

Oznacza to, że Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nie mógł stanąć po żadnej ze stron. On, jako organ publiczny, ma być bezstronny, może jedynie przyglądać się z boku i wyciągać wnioski, ale nie ma możliwości wkroczenia i ingerencji.

Jest jeszcze inna rzecz. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że relacje „Kowalskiego” z Kościołem to są wewnętrzne sprawy Kościoła. Sprawy wyznawania wiary są regulowane wewnętrznymi przepisami Kościoła i nikt z zewnątrz – nawet na podstawie wyroku sądowego – nie ma prawa w nie wkroczyć. Chyba, że będzie to wyraźnie wynikało z Konkordatu, czyli z umowy między Stolicą Apostolską, a rządem RP.

W Polsce jeśli chodzi o relacje między Stolicą Apostolską, a rządem nie ma takiego zezwolenia, które dopuszcza regulowanie przez organ państwa spraw wystąpienia z Kościoła. Kolejna rzecz jest taka, że wejście do Kościoła jest dobrowolne. Odbywa się to poprzez dobrowolne przyjęcie procedur (poprzez rodziców), które obowiązują w Kościele. W tym samym trybie odbywa się ewentualne wyjście z Kościoła.

Nikt nie może arbitralnie wejść, naruszyć Konstytucję (z powodów mody, czy poprawności politycznej) i zająć stronę w relacjach z Kościołem. Trzeba powiedzieć, że Główny Inspektor, naruszając Konstytucję i oczywiście traktat, potraktował Kościół (bo wydał już kilka decyzji) jako organ publiczny, jako część aparatu państwa, do którego można kierować decyzje.

Jestem ciekawa, czy te postępowania odbywały się z udziałem parafii, bo skoro jest decyzja, to jakiś udział parafii powinien się tam się odbywać. Nie sądzę, żeby którykolwiek z proboszczów godził się na takie postępowanie, więc na pewno naruszono prawa parafii; to są nieformalne procedury i żadna taka decyzja nie miała prawa istnieć. Trzeba też pamiętać, że samo wystąpienie z Kościoła jest niezwykle poważną decyzją.

Kościół ma obowiązek pomóc takiej osobie np. przez procedurę, która daje czas do namysłu. Stąd też procedury kościelne szanują i rozumieją to, że istnieją różne czynniki zewnętrzne, które nakłaniają człowieka do podjęcia takiego desperackiego kroku. Natomiast wyprzedanie i ułatwianie – decyzją publiczną – wykreślania kogoś z Kościoła jest szokujące. Pierwszy raz spotkałam się z tego typu działaniem organu państwa. Właściwie przypomina mi to czasy PRL, kiedy władze swoimi decyzjami chciały utrudnić działalność Kościoła, chciały go wyręczać w wykonywaniu funkcji duszpasterskich.

Takie postępowanie może prowokować różnego rodzaju działania. Potrafię sobie wyobrazić skutki judzenia przeciwko  Kościołowi. Wyobraźmy sobie akcję, którą może urządzić pan Owsiak na Woodstocku (gdzie lubi atakować Kościół). Tam przyjeżdża ok. 400 tysięcy młodych ludzi i on apeluje do nich: „Ludzie występujemy z Kościoła”. A młodzież (często pod wpływem narkotyków i alkoholu) rusza do Generalnego Inspektora. Potrafię sobie wyobrazić jakie głupstwa mogą zrobić ludzie dla zabawy.

Postępowanie Głównego Inspektora to skandal. Uważam, że takie decyzje powinny być unieważniane na mocy procedur. W ogóle nie powinno do czegoś podobnego dochodzić, to naruszenie prawa. Poza tym takie decyzje nie dotyczą prawa obywatelskiego.

Rozumiem, kiedy Główny Inspektor ingeruje w sytuacji kiedy dojdzie do naruszenia prawa obywatelskiego np. do informacji. Ale kiedy mówimy o prawie obywatelskim? To prawo wiary, to zewnętrzna przynależność kogoś do Kościoła i wyznania. Ta przynależność jest absolutnie dobrowolna, z Kościoła występuje się po spełnieniu wymogów.

Sądzę, że właściwie chodziło o upokorzenie Kościoła,  o zmuszenie proboszcza do wykreślania ludzi z Kościoła. Bierze w tym udział niekompetentnie pan Generalny Inspektor. Jestem naprawdę zszokowana, że komuś przyszło do głowy by gmerać w księgach parafialnych i decydować czyje nazwisko znajdzie się w księdze chrztu, a czyje nie.

Po takich decyzjach może dojść do kolejnych absurdów. Ktoś powie, że był ochrzczony, ale nie chcieli go wpisać. Potem będą następowały wpisy i wypisy, a może jeszcze jakieś decyzje o bierzmowaniu. Po prostu szaleństwo. To „odprysk” tego co zgodnie z lewacką ideologią przychodzi do nas z UE, Ameryki i świata. Ona działa niszcząco na Kościół. Można powiedzieć, że Kościół stał się jej celem. Każde działanie państwa ma urwać Kościołowi trochę kompetencji. Wydaje mi się, że decyzja władz kościelnych była dobra.

Działanie podjęte przez Głównego Inspektora tworzy pełen wyłom, narusza oczywistą zasadę, a szczególnie Konkordat. Nie chciałabym nikogo pouczać, ale tej sprawy nie można zostawić. Ta praktyka bowiem pójdzie dalej. Wyobrażam sobie różne Ruchy Palikota, jakieś Woodstocki, czy pana Owsiaka, który potrafi zorganizować różnego rodzaju happeningi.

Jest jeszcze jedna ważna kwestia. Poprzez takie działania będzie dochodzić do ujawniania danych osobowych. A przecież za ich ochronę odpowiada  Generalny Inspektor Danych Osobowych. Konstytucja wyraźnie mówi, w art. 53 ustęp 7: „ Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawniania swego światopoglądu przekonań religijnych, bądź wyznania”.

Tymczasem próba uchwalenia podatku 0,5% na Kościół pociąga za sobą ujawnianie danych. Przecież ja nie niosę wniosku bezpośrednio do Kościoła. Ja jestem zmuszona najpierw zanieść go Urzędu Skarbowego, po drodze ujawniając dane. Urząd Skarbowy musi przecież dokonać wpisu. Czyli państwo poznaje moje przekonania religijne. Gdzie jest wtedy pan Generalny Inspektor danych osobowych. Dlaczego nikt nie interweniuje?

Wielokrotnie mówiłam o tym przy próbach przeforsowania ustawy w Sejmie, która mówiła że takie rozwiązanie narusza moje prawo do nieujawniania poglądów. Nigdy więc nie zrozumiem opinii pana Generalnego Dyrektora. Nie wiem kim jest z wykształcenia, ale on nie rozumie swojej funkcji, nie wie czym ma się zajmować.

Wchodzi w obszary wyłączone Konstytucją i umowami międzynarodowymi, a nie widzi ogromnego nadużycia, które forsuje rząd. Przecież on jest przedstawicielem rządu i ani razu nie zabrał głosu, nie bronił katolików. Nie dziwię się temu, dlatego że działania wszystkich przedstawicieli rządu są wymierzone przeciwko Kościołowi.

Wypowiedź prof. Krystyny Pawłowicz (PiS) w audycji Aktualności Dnia Radia Maryja

drukuj