Decyzja w poniedziałek

W poniedziałek poznamy decyzję prokuratury w sprawie wątku śledztwa smoleńskiego obejmującego odpowiedzialność cywilnych funkcjonariuszy państwowych.

30 czerwca miną termin zakończenia śledztwa smoleńskiego obejmującego działania cywilnych urzędników państwowych. Wprawdzie śledztwo miało zakończyć się już 10 czerwca, ale prokuratura uznała, że z uwagi na obszerność materiału potrzebuje jeszcze trzech tygodni na zakończenie prac. Według wczorajszych doniesień „Gazety Wyborczej”, śledztwo zakończy się umorzeniem, a można to wysnuć z faktu, że do tej pory nie było informacji o postawieniu zarzutów w tym śledztwie. A aktualnie obejmuje ono działania takich urzędów, jak Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, która była gospodarzem lotów (na jej czele stał w 2010 roku Tomasz Arabski), Ministerstwo Obrony Narodowej (szefem był wówczas Bogdan Klich) czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych niezmiennie podlegające Radosławowi Sikorskiemu. Prokuratura nie chce jednak odnosić się do tych doniesień i informuje jedynie, że decyzja w tej sprawie nie została jeszcze podpisana, a szczegóły poznamy w poniedziałek. – W tym momencie nie ma podpisanej decyzji w tej sprawie. Będzie ona znana w poniedziałek i wówczas państwu przekażę informacje na ten temat – powiedziała nam prok. Renata Mazur, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

 

Zweryfikują decyzję

Do zapowiedzi o umorzeniu śledztwa ostrożnie podchodzi mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego, i sugeruje wstrzemięźliwość. – Co tak naprawdę wydarzyło się w tym śledztwie, wiemy tylko z informacji przekazywanych przez rzecznika prasowego prokuratury, bo do chwili obecnej w tym wątku prokuratura nie uznawała mojego klienta za osobę pokrzywdzoną – podkreślił pełnomocnik. Jak zaznaczył, premier Jarosław Kaczyński uzyskał status pokrzywdzonego w śledztwie wyłączonym z wątku organizacyjnego, dotyczącym zapewnienia ochrony śp. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego przez BOR. – Pozostały materiał dowodowy, mimo moich próśb, jest nam nieznany. Złożyłem wniosek o doręczenie ewentualnej decyzji końcowej prokuratury wraz z uzasadnieniem. Jeżeli jednak prokuratura będzie konsekwentna, to najprawdopodobniej odmówi nam doręczenia tego dokumentu. Wtedy prawdopodobnie będziemy próbowali przed sądem walczyć o – w moim przekonaniu – należny mojemu klientowi status pokrzywdzonego w tym postępowaniu – dodał mecenas.
Jak zauważył pełnomocnik, dopóki nie zostanie zakończone główne śledztwo smoleńskie i nie poznamy prawomocnej decyzji co do przyczyn katastrofy samolotu Tu-154M, to dotychczasowa postawa cywilnej prokuratury w tym zakresie wydaje się niezasadna, bo Jarosław Kaczyński powinien mieć status pokrzywdzonego w śledztwie dotyczącym ewentualnych urzędniczych zaniedbań w organizacji wizyty w Katyniu. – Potencjalnie można wyobrazić sobie takie końcowe rozstrzygnięcie, że właśnie tutaj leży przyczyna katastrofy – ocenia mec. Pszczółkowski. Jak zaznacza, niewątpliwie należy cierpliwie poczekać na decyzję prokuratury w sprawie sposobu zakończenia cywilnego wątku śledztwa smoleńskiego. Zapowiada też, że wykorzysta wszystkie możliwości prawne, by tę decyzję zweryfikować.
Podobnie sprawę ocenia mec. Bartosz Kownacki, który przyznaje, że nie zna akt śledztwa, bo jego klienci nie zostali uznani za poszkodowanych w tym wątku śledztwa (podobnie jak w wątku dotyczącym BOR, który objął tylko bliskich osób ochranianych). – Rodzinom, które reprezentuję, nie dano statusu osób pokrzywdzonych w tym wątku, stąd też nie znamy materiału dowodowego. W mojej ocenie, w tej sprawie można by wskazać osoby, które mogłyby ponosić odpowiedzialność za złą organizację wizyty. Oczywiście to może ocenić prokurator znający materiał dowodowy. Obawiam się jednak, że sprawa rzeczywiście zakończy się umorzeniem – zaznacza. I dodaje, że z pewnością możliwość zapoznania się z aktami postępowania pozwoliłaby na rozwianie wszelkich wątpliwości co do decyzji podejmowanych przez śledczych w tym wątku. Szczególnie że nie można wykluczyć, iż zaniedbania na poziomie urzędów odpowiedzialnych za przygotowanie wizyty mogły zostać zakwalifikowane jako działania na szkodę wszystkich poszkodowanych w katastrofie. – Wiemy, że doszło do katastrofy, wiemy, że zginęło w niej 96 osób. Zatem jeśli doszłoby do zaniedbań organizacyjnych, to w tym przypadku pokrzywdzonymi są wszystkie rodziny tragicznie zmarłych. Z pewnością do tego, by móc sprawę obiektywnie ocenić, niezbędny jest status pokrzywdzonego dający dostęp do akt śledztwa – mówi.
Na mocy postanowienia z 29 marca 2011 r. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie wyłączyła z głównego śledztwa smoleńskiego do odrębnego postępowania wątek dotyczący „czynów funkcjonariuszy publicznych, nie będących żołnierzami w czynnej służbie wojskowej, zaistniałych w okresie od września 2009 roku do dnia 10 kwietnia 2010 roku polegających na niedopełnieniu obowiązków służbowych, dotyczących czynności realizowanych przez m.in. Biuro Ochrony Rządu związanych z organizacją i przygotowaniem wizyt zagranicznych Prezesa Rady Ministrów z 7 kwietnia 2010 r. oraz prezydenta RP zaplanowanej na 10 kwietnia 2010 r. i działaniu w ten sposób na szkodę interesu publicznego poprzez nienależyte przygotowanie i organizację wizyty Prezydenta RP wraz z delegacją oficjalną i osobami towarzyszącymi w Federacji Rosyjskiej – w Smoleńsku i Katyniu w dniu 10 kwietnia 2010 roku”. Materiały przekazano do dalszego prowadzenia Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga. Ta w toku śledztwa zadecydowała, że do odrębnego postępowania z tej sprawy wyłączy wątek obejmujący działania BOR (i w ramach tego śledztwa skierowano do sądu akt oskarżenia przeciwko Pawłowi B., wiceszefowi BOR). Z tego też postępowania wyłączono kolejne dwa wątki obejmujące fałszowanie dokumentacji w BOR oraz braku nadzoru nad BOR ze strony MSWiA, któremu szefował Jerzy Miller. Spodziewane umorzenie ma zatem dotyczyć działań KPRM, MON oraz MSZ.

 

A uchybienia były

O tym, że podczas organizacji lotów z VIP-ami urzędnicy popełniali błędy, informowała już Najwyższa Izba Kontroli, która prześwietliła działania administracji w tym zakresie. Z wyników kontroli wynikało m.in., że Tomasz Arabski jako szef KPRM był bezpośrednio odpowiedzialny za organizację lotów VIP, w tym także tego tragicznego z 10 kwietnia 2010 roku, i to on był gospodarzem procesu organizacji wizyt w stosunku do Kancelarii Prezydenta, Kancelarii Sejmu oraz Kancelarii Senatu. Dowodzi temu chociażby fakt, że to właśnie Arabski podjął decyzję o odmowie przydzielania samolotów prezydentowi na lot do Brukseli. Ocena NIK była jednak surowa dla całego sposobu działania systemu transportu VIP-ów. Wprost uznano, iż system ten nie zapewniał należytego poziomu bezpieczeństwa. Brakowało w nim spójnych procedur, a te istniejące nie były właściwie realizowane. Izba oceniła, że błędy popełniali wszyscy – począwszy od dysponującej flotą kancelarii premiera, poprzez jednostki zamawiające loty, MON, DSP, specpułk, po BOR, MSWiA oraz MSZ. Wyniki kontroli na bieżąco przekazywane były do prokuratury.
W wątku cywilnym śledztwa smoleńskiego ocena pracy jednostek bazowała na dokumentacji zebranej z urzędów i instytucji zaangażowanych w przygotowanie obydwu wizyt w Katyniu. Prokuratura otrzymała dokumenty m.in. określające organizację poszczególnych organów, uprawnienia i obowiązki funkcjonariuszy publicznych biorących udział w przygotowaniu obydwu wizyt oraz ich usytuowanie w poszczególnych komórkach organizacyjnych. Badano też korespondencję i kalendarze polskich urzędników. Jako świadkowie w sprawie przesłuchani zostali też rosyjscy urzędnicy, którzy brali udział w przygotowaniu i zabezpieczeniu obu wizyt.

drukuj