fot. twitter.com/D_Tarczynski

D. Tarczyński: Nie może być tak, że grupa wandali, podjudzana przez totalną opozycję, mówi, co jest prawem a co nie

To sytuacja bez precedensu w historii polskiego parlamentaryzmu – tak poseł Dominik Tarczyński skomentował niszczenie budynku Sejmu przez protestujących przeciwko reformie sądownictwa.

Od dwóch dni, przed Sejmem trwają protesty środowisk związanych z tzw. Obywatelami RP.

Manifestanci sprzeciwiają się procedowanej właśnie w Sejmie nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Domagają się swobodnego dostępu do budynku, który został ograniczony ze względów bezpieczeństwa.

Choć protestujących nie jest wielu, są bardzo agresywni, atakują policjantów, próbują przekraczać barierki. Dwukrotnie doszło do pomazania sprayem ściany parlamentu. A to wszystko przy przyjaznym spojrzeniu części opozycji.

To sytuacja bez precedensu w historii polskiego parlamentaryzmu – mówił poseł PiS Dominik Tarczyński.

– To jest bardzo symboliczne, że w rocznice 550-lecia polskiego parlamentaryzmu takie rzeczy mają miejsce. Nigdy nie było takiej sytuacji, aby budynek Sejmu był niszczony. Fakt, że kolejna granica, czyli wwożenie na teren Sejmu wandali w bagażniku samochodu, została przekroczona jest bardzo symboliczne. Jedyną instytucją w Polsce, która może stwierdzić czy nasze reformy i ustawy są zgodne z Konstytucją RP jest Trybunał Konstytucyjny. Nie może być tak, że grupa wandali, podjudzana przez totalną opozycję, mówi, co jest prawem a co nie  – podsumował polityk.

Co więcej, protestujący utrudniają pracę niektórym dziennikarzom, blokując im wejście do Sejmu. Dotyczy to zwłaszcza mediów katolickich czy prawicowych, jak np. nasza rozgłośnia.

Kulminacja protestów jest spodziewana na dzisiaj – posłowie mają głosować nad nowelą ustawy o Sądzi Najwyższym.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj