fot. PAP/EPA

D. Sobków: przepychanki wokół szczytu na Malcie to przykład typowej manipulacji

Nieformalny szczyt Rady Europejskiej na Malcie, tarcia między ustępującą premier Kopacz a Kancelarią Prezydenta oraz medialna histeria wywołana brakiem polskiego przedstawicielstwa podczas posiedzenia w Vallettcie to akademicki przykład medialno-politycznej manipulacji, którą zorganizował odchodzący rząd Platformy Obywatelskiej. Tak podsumowuje cale zamieszanie wokół zakończonego w czwartek  dwudniowego szczytu na Malcie były ambasador tytularny przy Unii Europejskiej Dariusz Sobków.

Problem braku reprezentacji Polski na nieformalnym unijnym szczycie urósł niemal do rangi niespotykanej dotąd afery w skutkach. Dariusz Sobków zauważa, że po zakończeniu szczytu w mediach głównego nurtu nie ma żadnych szczegółów na ten temat.

Tutaj możemy mówić o daleko posuniętej manipulacji. Najlepszym tego dowodem jest to, że od momentu zakończenia szczytu wszyscy żyją już tylko sprawami krajowymi. Nagle ta Malta już przestała być ważna. Zamknięto klamrą tę hucpę, a ponieważ na Malcie stało się to, co się stało tzn. było to standardowe spotkanie, bez żadnych jakichś rewelacji, więc nie ma już potrzeby robienia hucpy, bo przecież miała być jakaś katastrofa. Przypomnijmy, że ten szczyt na Malcie był dwudniowy – 11 i 12 listopada i to jest bardzo ważne – mówi Dariusz Sobków.

Były ambasador dodaje, że Polska mogła wysłać swojego przedstawiciela.  Zwraca także uwagę na to, że Polska ma stałe przedstawicielstwo przy UE, które zatrudnia ponad 100 pracowników. Na unijny szczyt mogła więc zostać wysłana delegacja ze stałym przedstawicielem przy UE, a nie Czesi.

 – Poproszono Republikę Czeską, żeby nas reprezentowała a to też jest bardzo symboliczne, że w sytuacji, gdy ustępująca ekipa nie robi nic, żeby godnie reprezentować nasz kraj za granicą i reprezentują nas Czesi – Polska dyplomacja zostaje zepchnięta do poziomu podwykonawcy, bo reprezentuje nas Republika Czeska, bo PO nie potrafi się zorganizować, żeby wysłać należyte przedstawicielstwo – mówi  Dariusz Sobków.

Nieformalny szczyt Unii Europejskiej w sprawie uchodźców, który zakończył się w czwartek, pokrywał się z datą pierwszego posiedzenia Sejmu, na którym Ewa Kopacz miała złożyć dymisję swojego rządu.

Prezydent Andrzej Duda wyznaczył termin pierwszego posiedzenia nowego Sejmu na dzień 12 listopada. Wcześniej do Kancelarii Prezydenta nie wpłynęła żadna oficjalna informacja o dacie spotkania na Malcie. Za wyznaczenie daty szczytu na Malcie, który odbywał się 11 i 12 listopada, odpowiadał były premier Polski i obecny szef Rady Europejskiej  Donald Tusk.

Początkowo Ewa Kopacz nie miała w planach wyjazdu na Maltę, by reprezentować Polskę na unijnym szczycie poświęconym migracji. Premier zmieniła jednak zdanie, kiedy okazało się, że pierwsze posiedzenie Sejmu Andrzej Duda wyznaczył na 12 listopada – dzień, w którym miałaby złożyć dymisję swojego rządu. Ostatecznie Ewa Kopacz zapowiedziała, że nie poleci na Maltę, gdyż jak twierdziła – musi być obecna w czasie składania dymisji i złożenia poselskiego ślubowania.

POLECAMY rozmowę z Dariuszem Sobkowem z byłym ambasadorem tytularnym przy Unii Europejskiej  [słuchaj

RIRM

drukuj