fot. PAP/EPA

Czy Polska może być spokojna o gaz?

Wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński uspokaja, że jeśli Rosjanie zakręcą kurek z gazem Ukrainie, to w dalszym ciągu będzie on płynął przez ten kraj, do Polski.

Ukraina zapłaciła w poniedziałek część długu za gaz, dlatego Gazprom przeniósł o tydzień, na 9 czerwca, ewentualne wprowadzenie systemu przedpłat za dostawy surowca na Ukrainę. Cały czas realna jest jednak groźba wystąpienia przerw w dostawie gazu.

Jak twierdzi poseł Adam Abramowicz, Polska nie może być dziś spokojna. Członek sejmowej Komisji Gospodarki zwraca uwagę na zaniedbania rządu PO-PSL w sprawie dywersyfikacji surowców energetycznych.

– Jeżeli gaz płynie przez Ukrainę, to kraj ten także może mieć do niego dostęp. To jest jasna sytuacja, i to jest takie trochę „mydlenie oczu”. To są długoletnie zaniedbania tego rządu, jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Polski i one dzisiaj dają o sobie znać. Trzeba było wcześniej myśleć o zwiększeniu wydobycia gazu krajowego, a przede wszystkim o zakończeniu budowy terminalu gazowego w Świnoujściu. To już powinno być dawno zakończone. Powinniśmy mieć już możliwość dostaw gazu przez terminal i dzisiaj nie byłoby takiego problemu i tej dyskusji, a Polacy mogliby czuć się bezpieczni – zauważa poseł Adam Abramowicz.

Terminal LNG ma pozwolić na sprowadzanie do Polski ok. 5 mld metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie z możliwością powiększenia tej zdolności do 7,5 mld metrów sześciennych. Inwestycja ma być zakończona na przełomie 2014 i 2015 roku.

RIRM

drukuj