fot. PAP/Marcin Obara

Czy opozycja chce doprowadzić do zamieszek?

Wczoraj awantura w Sejmie, blokada sejmowej mównicy i protest przed budynkiem parlamentu. Dziś pikiety przed sejmem i pałacem prezydenckim. Podsycanie społecznych nastrojów może mieć tragiczny finał.

Wczoraj posłowie opozycji przez kilka godzin blokowali sejmową mównicę. Oficjalnie poszło o wykluczenie z obrad posła Platformy Obywatelskiej Michała Szczerby, który tak jak pozostali posłowie opozycji w czasie głosowań nad budżetem protestował przeciwko planowanym zmianom dotyczącym pracy mediów w Parlamencie.

Po kilku godzinach paraliżu prac Sejmu wznowił on swoje prace w Sali Kolumnowej. Posłowie zostali o tym poinformowani przez sms.

W tradycyjnym głosowaniu przez podniesienie rąk posłowie uchwalili przyszłoroczny budżet oraz ustawę dezubekizazcyjną. Równolegle do blokady sali plenarnej przez posłów opozycji przed Sejmem odbywał się protest zorganizowany przez tzw. Komitet Obrony Demokracji.

Oficjalnie protest zorganizowano przeciwko planowanym zmianom w dostępie dziennikarzy do budynku Sejmu.

Na scenie przed protestującymi pojawili się nie tylko politycy opozycji, ale także osoby związane z poprzednią władzą. Teren parlamentu musiało zabezpieczać kilkuset policjantów. Zwolennicy KOD próbowali uniemożliwić posłom i członkom rządu wyjazd z parlamentu. Musiała interweniować policja.

Rodzą się pytania, czy okupacja sali plenarnej oraz protest przez Sejmem były na pewno spontanicznym zrywem? Poseł Kukiz’15 Piotr Liroy-Marzec uważa, że nie.

– Zdradzę wam ciekawą rzecz. W dniu wczorajszym zamówiono około 1 tys. kanapek. Więc ktoś przeczuwał, że tu się będzie sporo działo. Wydano ich już 500. Ktoś już wczoraj był przekonany, że tutaj dzisiaj będzie się sporo działo – zwraca uwagę poseł Kukiz’15.

Protest przed Sejmem miał być również spontanicznym zrywem Komitetu Obrony Demokracji. Manifestacja była jednak profesjonalnie przygotowana. Była przygotowana scena na dostawczym samochodzie oraz odpowiednie nagłośnienie.

W trakcie manifestacji nie zabrakło również teatralnych akcji. Jeden z uczestników kładł się obok kordonu policji udając poszkodowanego.

Protestujący oskarżyli funkcjonariuszy o użycie gazu łzawiącego. Zaprzeczył temu rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

Dziś odbył się protest przed Sejmem i pałacem prezydenta.

Tv Trwam News/RIRM

drukuj