fot. PAP

Czterolatki trafią do szkół

Jest to wynik tego, że gminy nie zapewniły dla nich miejsc w placówkach przedszkolnych. Tylko duże miasta znalazły je w prywatnych przedszkolach, reszta natomiast trafi do miejsc udostępnionych przez szkoły. O sprawie napisał jeden z dzienników.

Rząd nałożył na gminy obowiązek przyjmowania od września 2015 roku wszystkich czterolatków. W przypadku gdy tych miejsc zabraknie, gminy powinny rozpisać konkurs dla placówek niepublicznych.

Duże miasta chcą rozpisać taki konkurs, nie mają jednak ustalonej daty, ani określonych kryteriów. Sama procedura może trwać do kilku miesięcy, a  rekrutacja w niektórych gminach rozpocznie się już w lutym.

Dużo większy problem pojawia się w mniejszych miejscowościach gdzie gminy nie chcą współpracować z prywatnymi placówkami. Przekonują, że zapewniają miejsca dzieciom we własnym zakresie.

Sytuacja ta wpisuje się w niepojęty ciąg złych decyzji podejmowanych przez ministrów koalicji PO-PSL – podkreślił Mirosław Orzechowski, były wiceminister edukacji.

 

– Nagana od początku do końca. To wygląda na jakąś koszmarną zmowę. Tutaj edukacyjnie można powiedzieć, że co drugi dzień wybucha jakaś bomba, na każdym polu dokonuje się jakaś taka dezorganizacja. Zbyt proste byłoby powiedzieć, że jest związana tylko z ograniczeniami budżetowymi. Myślę, że to jest taki ciąg pewnych planów, które skutkują właśnie między innymi tym, że jest dla urzędniczej kadry, jest dla tych, którzy wprowadzają nowe, zupełnie oderwane od rzeczywistości koncepcje, a nie ma dla tych, którzy są podmiotem, a więc dla malutkich dzieciątek – powiedział Mirosław Orzechowski.

Niektóre samorządy chcą, aby dzieci 4 i 5 letnie umieścić w oddziałach zerowych w szkole podstawowej. Eksperci przestrzegają przed bagatelizowaniem przez gminy obowiązku zapewnienia miejsca dla czterolatków.

RIRM

 

drukuj