Czeskie koleje mogą zagrozić PKP InterCity?

Prywatny przewoźnik z Czech Leo Express chce jeździć na najbardziej rentownych trasach z Warszawy do Gdańska, Katowic i Krakowa. Czesi ubiegają się też o trasy z Warszawy do Poznania, Szczecina i czeskiej Pragi.  Leo Express chce obsługiwać trasy w Polsce ekskluzywnymi pociągami Flirt.

Czeski przewoźnik w konsorcjum z Dolnośląskimi Liniami Autobusowymi, walczy o miejsce w najbliższym rozkładzie PKP, który zacznie obowiązywać w grudniu bieżącego roku. Spółka DLA jest Czechom potrzebna, gdyż tylko zarejestrowany w Polsce licencjonowany przewoźnik może składać wnioski o miejsce w rozkładzie. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w pierwszym tygodniu czerwca.

Leszek Miętek przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych, zwraca uwagę, że bierność polskich decydentów kolejowych wzmagają agresywną konkurencję na rynku przewozów. Wjazd Leo Express jest wbrew interesom PKP, bo odbije się na wartości spółki PKP IC, która docelowo przeznaczona jest do prywatyzacji.

– InterCity jest w niezbyt dobrej sytuacji związanej głównie z dostępem do infrastruktury, ciągłymi remontami dworców, pogarszającą się jakością, czasem podróży, wieloma ograniczeniami, zmianami w rozkładzie jazdy. To powoduje, że podróżni odchodzą od przewozów towarowych. Niestety ani ministrala ani zarząd PKP w tym obszarze nie podejmują działania, żeby umożliwić utrzymanie pasażerów na przykład poprzez obniżenie cen biletów. Myślę, że również aktywność czeskich przewoźników jest odpowiedzią na bardzo dużą aktywność polskich przewoźników w obszarze przewozów towarowych – stwierdził Leszek Miętek.

Tymczasem PKP InterCity zamówiło 20 pociągów Pendolino, które przyjadą do Polski w sierpniu bieżącego roku. Zakup i eksploatacja przez 17 lat Pendolino będą kosztowały 2,7 mld zł.      Mają też przynieść spółce wysokie dochody.  Jednak poważnym problemem dla polskich linii jest infrastruktura – podkreśla Leszek Miętek.

– Sam zakup pociągów Pendolino to nie wszystko. Te pociągi muszą mieć po czym jeździć. Natomiast zważywszy na stan zaawansowania remontu chociażby linii kolejowej między Warszawą a Gdynią, który trwa już od 14 lat i jest jeszcze daleko do końca, to powoduje, że patrzymy, czy te pociągi będą miały po czym jeździć czy nie będą stały na bocznicach i służyły wyłącznie do szkolenia. Dużym problemem dla polskich kolei jest sytuacja w infrastrukturze czy wykorzystania środków unijnych. Niestety po mimo tego, że ten stan dołuje i to mocno polskich przewoźników to reakcji ze strony rządu ani zarządu w tej chwili nie ma – zaznacza Leszek Miętek.

RIRM

drukuj