Coraz wyższe bezrobocie w Polsce

Coraz bardziej dramatyczna sytuacja na rynku pracy. Bezrobocie w mniejszych miejscowościach wynosi nawet powyżej 20 proc.

Nie lepiej jest też w metropoliach. Jak napisał dziś jeden z dzienników powołując się na dane GUS, tylko w dwóch miastach wojewódzkich na 16 stopa bezrobocia utrzymuje się poniżej 5 proc. Pięć lat temu takich „zielonych wysp” było aż 12 – czytamy w gazecie.

Najbardziej sytuacja pogorszyła się w Białymstoku (stopa bezrobocia wzrosła z 7,1 do 13,6 proc.) i Szczecinie (z 4 do 10,4 proc.). Dane te nie uwzględniają jednak osób niezarejestrowanych w urzędach pracy, ponad 2 milionów młodych Polaków, którzy w poszukiwaniu pracy wyjechali zagranicę, a także ukrytego bezrobocia w rolnictwie, które przekracza już milion osób.

Janusz Szewczak – analityk gospodarczy; przyznaje, że coraz mniej ufa danym GUS. Dokonywane są olbrzymie manipulacje w zakresie tego co ministerstwo pracy uznaje za bezrobocie, kogo kwalifikuje.

– Jeśli chodzi o tę kwestię to jest jakiś kabaret. Wyraźnie widać, że mimo tego, że tylko w dużych miastach, właściwie dwóch dużych miastach to bezrobocie nie rośnie to nawet w miastach znaleźć pracę dla osób powyżej 50 lat graniczy z cudem. To pokazuje, że jest to w tej chwili najdramatyczniejszy polski problem, polegający na tym, że przez cały czas trwa zwiększona emigracja Polaków, którzy do tej emigracji nie są wpisywani – podkreśla Janusz Szewczak.

Tylko przez trzy kwartały tego roku do Niemiec wyjechało blisko 100 tys. Polaków.

– Absolutna hańba, kompromitacja, że w kraju w którym od kilkunastu lat mamy wzrost gospodarczy – mniejszy lub większy, ale mamy – jest tak dramatycznie wysoki poziom bezrobocia. Jeśli Polacy zaczną wracać z Anglii czy innych krajów UE, które to kraje chcą zaostrzyć systemy socjalne zatrudnienia, zwłaszcza Wielka Brytania czy Holandia to bezrobocie może skoczyć do 20 %. Widać, że w tej materii nic sensownego się nie dzieje. Te wszystkie rządowe programy, reklamy to wszystko właściwie jest psu na budę. Pracy nie ma. Słyszymy o kolejnych zapowiadanych zwolnieniach, choćby na Śląsku – dodaje Janusz Szewczak.

 

RIRM

 

drukuj