fot. PAP/EPA

Coraz bliżej wygrania walki o życie Charliego Garda

Komisja Spraw Wewnętrznych amerykańskiego Kongresu opowiedziała się za przyznaniem Charliemu Gardowi i jego rodzicom statusu stałych rezydentów Stanów Zjednoczonych. Taki ruch umożliwi uratowanie chłopca od eutanazji, której chcą go poddać – wbrew woli rodziców – lekarze i sąd.

W USA leczenia Charliego nowatorską metodą chce podjąć się dr Michio Hirano. Neurolog zapewnia, że szanse na jego wyzdrowienie są duże.

11-miesięczny Charlie Gard cierpi na bardzo rzadką chorobę. Nie może sam oddychać i jest podłączony do respiratora. Lekarze uznali, że leczenie przynosi mu tylko cierpienie i podjęli decyzję o odłączeniu go od aparatury.

Jednak, jak podkreśla dr Wojciech Wciseł, wykładowca KUL – dopóki jest szansa powinno się utrzymywać życie.

– Zawsze niepokojącym jest, jeżeli w takiej delikatnej materii, jaką jest życie i śmierć – wkraczają instytucje państwa, które starają się wyręczać decyzją – zawsze złą (bo zawsze jest to decyzja, która kłóci się z przekonaniami rodziców, czy stawia ich w trudnej sytuacji). To rodzice zawsze powinni mieć komfort, że starają się dla dziecka jak najlepiej. Nie ma takiej sytuacji w życiu, w której moglibyśmy skazać kogoś na śmierć określając w procentowy sposób jego szanse na przeżycie. Póki jest szansa, to życie powinniśmy podtrzymywać – akcentował Wojciech Wciseł.

Dokument, który przyjęła amerykańska komisja, musi zyskać jeszcze aprobatę Izby Reprezentantów i Senatu oraz podpis prezydenta Donalda Trumpa. Ten jednak już wcześniej zapowiadał, że jeśli będzie mógł, pomoże Charliemu.

Ruch Amerykanów nie przesądzi jeszcze o sprawie Charliego, ponieważ to sądy brytyjskie, a nie rodzice, decydują dokąd chłopiec może być zabrany. Inicjatywa kongresmenów powinna jednak ułatwić wszelkie procedury.

RIRM

drukuj