fot. PAP

Co ze szczytem energetyczno – klimatycznym w Brukseli?

Zaplanowany na czwartek i piątek szczyt prezydentów i premierów Unii Europejskiej w sprawie polityki klimatyczno – energetycznej Europy przykuwa uwagę wielu przedstawicieli opinii publicznej. Dyskusje wokół pakietu energetyczno – klimatycznego; przyszła postawa premiera Donalda Tuska w tej sprawie; ile Polska może stracić, jeżeli Rada Europejska, która zgodnie z art. 15 traktatu z Lizbony określa ogólne kierunki i priorytety polityczne, określi Unii energetyczno – klimatyczne kierunki i priorytety w taki sposób, że nasz kraj w perspektywie średnio czy też długoterminowej na tym ucierpi? To podstawowe pytania stawiane w Brukseli.

Decyzje, które mogą zostać podjęte na szczycie Rady Europejskiej mają związek z niedawnymi wydarzeniami, mającymi miejsce w innych europejskich instytucjach. Obserwowałem to w tym roku.

Nie tak dawno Komisja Europejska przedstawiła propozycje ram klimatyczno – energetycznych do roku 2030. Przewodniczący J. Manuel Barroso potwierdził m.in. to, co przegłosowano wcześniej na komisjach Europarlamentu – podwyższyć wiążący cel polityki UE w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych do 40 % do roku 2030. Komisja Europejska zaproponowała też wówczas, aby wiążący cel udziału energii ze źródeł odnawialnych do roku 2030 wyniósł, co najmniej 27 %. Przypomnieć należy, że wcześniej nad podobnymi zapisami głosowano w Parlamencie Europejskim podczas posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności oraz Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii. Przegłosowano wtedy ramy polityki w zakresie klimatu i energii do roku 2030. Co ciekawe niektórzy deputowani Europejskiej Partii Ludowej nie wiedzieli wówczas w 100% nad czym tak naprawdę głosują!

Parlament Europejski już wielokrotnie wypowiadał się w energetyczno – klimatycznych sprawach. Znamy powyższe stanowisko KE. Teraz czas na zdanie prezydentów i premierów UE w tej kwestii. Ciekawe czy każdy z nich wie, jak decyzje, które podejmie Rada Europejska, jako całość, wpłyną na polityki poszczególnych krajów, zarówno tych bogatych, jak i biedniejszych. Tutaj nie można nie wiedzieć w 100% co się przyjmuje i jakie to może przynieść konsekwencje dla takich państw jak np. Polska. Przypomnieć należy, że polityka energetyczna UE w poszczególnych krajach UE jest bardzo zróżnicowana. Atom, wiatraki, energia odnawialna, węgiel itd. Nie mówiąc już o poglądach czy też kwestii UE – Świat, co do redukcji emisji CO2.

Poprzez uczestniczenie w kuluarowch rozmowach w Brukseli, można śmiało powiedzieć, że w Europie istnieją wąskie środowiska, które widzą w polityce klimatyczno – energetycznej szansę dla biznesu, realizacji interesów. Ale czy coś więcej? Czy pamiętają o tym, że nie można zyskiwać czegoś wielkim kosztem płacących podatki w Europie obywateli krajów słabiej rozwiniętych niż Francja czy Niemcy? Dlatego tak wielu ludzi w Europie oczekuje od premierów i prezydentów mądrych decyzji w sprawie polityki klimatyczno – energetycznej Europy podczas tego szczytu. Powinni wykazać się mądrością.

Inna sprawa. W budynku Rady Europejskiej unijni liderzy mają odpowiedzieć też na nielegalne i sprzeczne z prawem międzynarodowym oraz ukraińską konstytucją referendum na Krymie (poinformował przed szczytem przewodniczący RE Hermann Van Rompuy). Sprawa aneksji Krymu przez Rosję bardzo denerwuje unijnych polityków Brukseli. Oczekują oni od Rady Europejskiej wprowadzenia dalszych sankcji wobec Rosji. Pytanie czy potencjalne możliwe rozszerzenie listy osób objętych zakazem wjazdu do Unii czy blokadą kont bankowych jest wystarczająco poważną reakcją?

Na razie sankcje Unii Europejskiej wobec Rosji są pozorne i stają się przedmiotem dowcipów. Zwycięża rachunek ekonomiczny, czyli obawa przed finansowymi stratami gospodarki Niemiec, Anglii i innych krajów, co niewykluczone jeszcze bardziej rozzuchwali politycznie Putina.  – powiedział przed szczytem europoseł Mirosław Piotrowski.

To, że w piątek Unia Europejska podpisze polityczną część umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą jest już niemalże pewne. Oficjalną deklarację w tej sprawie wystosował Van Rompuy. Ale czy to jest konkretna oferta ze strony Unii Europejskiej? Wielu Europejczyków ma co do tego spore wątpliwości.

Dawid Nahajowski, Bruksela

drukuj