fot. PAP

Co drugi odejdzie z kwitkiem

Prawie 1800 rolników stara się o przyznanie dotacji na odnowienie produkcji w gospodarstwach zniszczonych przez grad, wichury, powodzie, przymrozki i inne klęski żywiołowe. Ale tylko połowa z nich może liczyć na pieniądze.

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa otrzymała 1769 wniosków, w których rolnicy wystąpili o przyznanie im prawie 209 mln zł pomocy w ramach programu odnawiania produkcji rolnej. Tymczasem ARiMR ma do dyspozycji tylko około 120 mln zł i już wiadomo, że nie dla wszystkich starczy pieniędzy, nawet przy założeniu, że nikt nie stara się o przyznanie maksymalnej kwoty dotacji – 300 tys. złotych. Dlatego Agencja przygotuje specjalną listę rankingową i preferowani będą ci rolnicy, którzy znajdą się w jej pierwszej połówce zestawienia. Najwięcej punktów zostanie przyznanych tym rolnikom, w których gospodarstwach były najwyższe straty, a jednocześnie kwota pomocy, o jaką występują, nie będzie zbyt duża.

Rolnicy mieli tego świadomość i starali się ograniczać swoje oczekiwania. Przeciętnie jeden wniosek ma wartość około 120 tys. złotych. ARiMR zapowiada, że listy rankingowe będą gotowe na przełomie stycznia i lutego i na ich podstawie będą wydane decyzje o przyznaniu dotacji. Rolnik z tych pieniędzy będzie mógł pokryć do 90 proc. kosztów kwalifikowalnych, poniesionych przez niego na inwestycje przywracające potencjał produkcyjny gospodarstwa – to wydatki np. na budowę i remont budynków gospodarskich, zakup nowych maszyn lub urządzeń, odtwarzanie sadów lub plantacji wieloletnich czy zakup zwierząt.

Eksperci podkreślają, że wniosków byłoby znacznie więcej, gdyby nie ostre warunki, jakie musieli spełnić rolnicy. Przede wszystkim trzeba było wykazać, że straty w produkcji rolnej, czyli uprawach, hodowli zwierząt osiągnęły więcej niż 30 proc. średniej rocznej produkcji rolnej w gospodarstwie, a jednocześnie szkody w majątku trwałym (budynki, maszyny, urządzenia) wyniosły co najmniej 10 tys. złotych. Tymczasem tylko w tym roku klęski żywiołowe dotknęły ponad 100 tys. gospodarstw, a do tego trzeba dodać podobną liczbę poszkodowanych w 2012 roku (bo wnioski, jakie składali teraz rolnicy w ARiMR, dotyczyły dwóch ostatnich lat).

Opozycja krytykuje natomiast politykę rządu, który w sytuacji, gdy brakuje pieniędzy na dotacje na odbudowę gospodarstw, ogranicza też dopłaty do ubezpieczenia gospodarstw. Posłowie bezskutecznie apelowali do rządu o zwiększenie wydatków na ten cel – obecnie w projekcie budżetu zapisane jest 100 mln złotych. Jan K. Ardanowski (PiS) z sejmowej komisji rolnictwa uważa, że powinna zostać zmieniona ustawa dotycząca dopłat do ubezpieczeń rolniczych. – Państwo powinno zwiększyć dotacje do polis wykupywanych przez rolników. Wtedy zdecydowaną większość rolników byłoby stać na ubezpieczenie swoich gospodarstw i w razie wystąpienia klęski żywiołowej szkody byłyby pokrywane przez firmy ubezpieczeniowe – tłumaczy Ardanowski. Teraz często jest tak, że wysokość składek jest skalkulowana na tak wysokim poziomie, że właścicieli gospodarstw nie stać na ich opłacenie i nie podpisują umów.

Krzysztof Losz

drukuj