(fot.PAP/EPA)

Co dalej z łupkami?

PGNiG poinformuje dziś o szczegółach dotyczących umowy pomiędzy KGHM, PGE i Tauronem i Eneą. Rozmowy na ten temat trwają już od dawna. Szczegóły miały być uzgodnione przed 3 miesiącami. Spółki będą prowadzić poszukiwania na terenie koncesji Wejherowo – jednej z piętnastu licencji na poszukiwanie złóż niekonwencjonalnych posiadanych przez grupę.

 
Współpraca ma polegać na udziale wszystkich członków w finansowaniu nowych odwiertów, a potem budowaniu kopalń gazu w zamian za partycypowanie spółek w wydobyciu. PGNiG ma być jednak dalej wyłącznym właścicielem koncesji. W zamian za wydobycie gazu łupkowego wszyscy współpracownicy mają sfinansować nowe odwierty oraz budowle kopalń. Natomiast wyłącznym właścicielem koncesji nadal ma pozostać PGNiG. Planowane wiercenia poziome mają rozpocząć się w sierpniu, następnie ma być zrealizowany tzw. zabieg szczelinowania. To wszystko ma na celu zbadanie złoża i tego czy nadaje się on do przemysłowej eksploatacji. PGNiG na wydobycie ropy i gazu chce wydać w tym roku 1,1 mld zł. Zawarcie porozumienia to krok we właściwym kierunku– stwierdził prof. Mariusz Orion Jędrysek. B. główny geolog kraju dodał przy tym, że rząd PO-PSL nie wykorzystał jednak dobrych regulacji prawnych, które były przygotowane dużo wcześniej.

 

 

Audio MP3
Pobierz

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju przygotowuje też plan działania związany z rozwojem polskich technologii wydobywczych gazu łupkowego. Współpracą strategiczną w tym zakresie zainteresowana jest spółka PKN Orlen. Prof. Mariusz Orion Jędrysek zauważył, że mogło to nastąpić szybciej, a przez zaniedbania rządu pozycja Polski spadła.

Audio MP3
Pobierz

Po latach przygotowań poszukiwania gazu łupkowego pojawiły się pierwsze szacunkowe dane na temat zasobności złóż. Rozwijane są także plany dalszych poszukiwań. Jeszcze w tym roku firmy poszukiwawcze planują wykonać co najmniej 20 nowych odwiertów. Jest to jednak kropla w morzu potrzeb, jeśli chcemy realnie myśleć o niezależności energetycznej w najbliższych latach.

 
W zeszłym roku wykonano zaledwie 13 odwiertów. Jednak jeśli tempo poszukiwań gazu łupkowego w Polsce radykalnie nie przyspieszy, nie będziemy mogli w najbliższych latach uniezależnić się energetycznie. Profesor Mariusz-Orion Jędrysek, były główny geolog kraju i wiceminister środowiska, ocenia, że w Polsce firmy poszukujące gazu łupkowego powinny wykonywać co najmniej 100 odwiertów rocznie.

 
Przedstawiciele firm zaangażowanych w poszukiwania niekonwencjonalnych zasobów gazu w Polsce wskazują, że wykonanie kosztownych odwiertów musi zostać poprzedzone wieloma czasochłonnymi przygotowaniami, aby zminimalizować ryzyko bezowocnych poszukiwań gazu. Poza tym, aby wyeliminować groźbę skażenia środowiska naturalnego, cały proces poszukiwań poddany jest rygorystycznym procedurom, także formalnoprawnym, w tym uzgodnieniom z właściwymi urzędami. Zdaniem przedstawicieli firm poszukiwawczych, właśnie tego rodzaju formalności wydłużają okres przygotowań do odwiertów, choć przyznają, że wiele z nich jest koniecznych ze względu na bezpieczeństwo ekologiczne.

 
Firmy poszukiwawcze do wykonywania nowych odwiertów zniechęca również brak ustawy regulującej zasady wydobycia węglowodorów oraz ich opodatkowania. Rząd niedawno w ostatniej chwili zrezygnował z ujawnienia projektu ustawy w tej sprawie.

Polecamy:
Łupki już za dwa lata
Jak sfinasować łupki
Boom gazu łupkowego
Ramy dla gazu łupkowego
Łupki zakładnikiem polityki

drukuj