fot. TV Trwam News

Co dalej z Grupą Wyszehradzką?

Postawa Victora Orbana na unijnym szczycie w Brukseli nie wpłynie na długofalowe relacje Polski i Węgier – zgodnie przekonują politycy Prawa i Sprawiedliwości. Dalsza współpraca obu krajów ma obejmować m.in. sprzeciw wobec Europy kilku prędkości oraz wspólne działania na rzecz reformy Unii Europejskiej.

W trakcie unijnego szczytu w Brukseli tylko Polska opowiedziała się przeciwko przedłużeniu mandatu Donalda Tuska. Bolesna dla polskiego rządu okazała się nie tyle postawa europejskich elit, co całej Grupy Wyszehradzkiej. Reelekcję dotychczasowego przewodniczącego Rady poparli przywódcy Węgier, Słowacji i Czech.

– W Grupie Wyszehradzkiej oczywiście także dochodzi do różnicy zdań na tym czy innym polu, ale to nie oznacza wcale, że tracimy jakiś wspólny cel – przekonuje Marek Magierowski, rzecznik Prezydenta RP.

Tym wspólnym celem może okazać się nie tylko sprzeciw wobec postulowanej przez kraje starej Unii Europy kilku prędkości, ale także działania podejmowane na rzecz reformy Wspólnoty. Jak mówiła premier Beata Szydło, do Brukseli trafił już dokument przygotowany przez Grupę Wyszehradzką, który w przyszłości może stać się podstawą deklaracji, jaką unijne kraje przyjmą pod koniec marca w Rzymie.

– Ten dokument będzie miał sens tylko wtedy, kiedy będzie nie tylko okolicznościowym podsumowaniem tego czasu, który już mija, naszej współpracy w Unii Europejskiej, ale będzie pokazywał również to, co chcemy zrobić w przyszłości w Unii Europejskiej – mówiła premier Beaty Szydło na zakończenie unijnego szczytu w Brukseli.

Polski rząd – mimo rozczarowania postawą zagranicznych partnerów – nie rezygnuje z dalszej współpracy z Victorem Orbanem.

– Na szczęście więcej nas łączy niż dzieli, w tym przypadku się podzieliliśmy, ale będziemy współpracować w ramach Grupy Wyszehradzkiej dalej, bo jeśli chodzi o politykę bezpieczeństwa, wizję Unii Europejskiej, politykę wobec imigrantów – to są rzeczy, które nas łączą – wskazuje wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Jednak to nie relacje polsko-węgierskie, ale przynależność do Europejskiej Partii Ludowej była ostatecznym argumentem, który przesądził o poparciu reelekcji Tuska przez Victora Orbana.

– To jest takie dziwne tłumaczenie, ponieważ te wybory nie były wyborami partyjnymi, tylko wyborami przez przedstawicieli poszczególnych państw Unii Europejskiej – wskazuje dr Piotr Gawryszczak, historyk.

Choć Polska i Węgry mają zbieżne interesy w Unii Europejskiej, Victor Orban niejednokrotnie pokazał, że prowadzi bardzo niezależną politykę, biorąc pod uwagę interes własnego kraju – zauważa dr Sławomir Krakowczyk.

– Nie zapominajmy też o tym, że jednak Tusk też ma dobre relacje z premierem Orbanem i za rządów PO też stosunki między rządzącym PO a rządzącym Fideszem też układały się bardzo dobrze – mówi dr Sławomir Krakowczyk.

Zgrzyt w relacjach polsko-węgierskich nie umknął uwadze opozycji totalnej. Polityka europejska koalicji PO-PSL opierała się na trzech filarach, Grupa Wyszehradzka była jednym z nich – mówi poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska.

– Nie wiem, czy ta Grupa Wyszehradzka jeszcze w jakim zakresie istnieje i kto chce jej nadawać ton. Bo okazało się, że nie nadaje jej tonu Polska. Być może Węgry mają takie ambicje – komentuje Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO.

Grupa Wyszehradzka może zyskać na znaczeniu, jeśli zostanie wzmocniona przez inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej – podkreśla Marek Sawicki z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

– Grupa Wyszehradzka ma sens wtedy, kiedy rzeczywiście funkcjonujemy nie tylko w tej czwórce, ale kiedy razem z nami jest Bułgaria, Rumunia, Słowenia, która dołączyła jeszcze w poprzedniej kadencji, w tej chwili Chorwacja – wskazuje Marek Sawicki, poseł PSL.

Dlatego, jak tłumaczy dr Piotr Gawryszczak, pogłębienie współpracy z innymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej należy do głównych celów polskiego rządu.

– Myślę, że wokół Grupy Wyszehradzkiej skupią się jeszcze także inne państwa naszej części Europy – ocenia dr Piotr Gawryszczak.

Szersza współpraca w ramach Grupy Wyszehradzkiej może okazać się zatem przeciwwagą dla państw starej Unii – Niemiec czy Francji, co w przyszłości uchroni Polskę przed Europą kilku prędkości. Jak wskazują politycy PiS, poparcie przez Victora Orbana reelekcji Donalda Tuska nie zachwieje współpracą obu krajów.

Wizytę na Węgrzech odwołał co prawda wiceszef polskiego MSZ Jan Dziedziczak, jednak jeszcze w marcu do Polski przyleci prezydent kraju Jonas Ader. [czytaj więcej]

TV Trwam News/RIRM

drukuj