fot. PAP

Cichocki na krótkiej liście

Donald Tusk musi znaleźć osobę, która pokieruje Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, na to stanowisko szykowany jest minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki.

Głębokiej rekonstrukcji rządu nie będzie. Politycy Platformy Obywatelskiej, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że premier musi przeprowadzić zmiany z dwóch powodów. Po pierwsze, odchodzi z rządu Tomasz Arabski, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Po drugie, musi zostać powołany następca Krzysztofa Bondaryka, który opuszcza stanowisko szefa ABW. Wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński od razu zastrzegł, że zmiany nie będą dotyczyły ministrów z resortów należących do PSL (gospodarka, rolnictwo, praca). Pochwalił się, że premier Tusk już mu o zmianach powiedział, ale oczywiście nie może tych informacji ujawnić. Stwierdził tylko, iż zmiany mogą być „zaskakujące”. – Warianty rekonstrukcji rządu są różne, mogą objąć tylko jedno stanowisko albo kilka – mówi poseł PO, który zastrzega, że pod nazwiskiem nic nie powie, aby nie narazić się na gniew premiera Tuska. Ta jedna zmiana polegałaby tylko na zastąpieniu ministra Tomasza Arabskiego. W tym kontekście często jest wymieniane nazwisko Macieja Berka, prezesa Rządowego Centrum Legislacji. – Berek, tak jak Tusk i Arabski, pochodzi z Gdańska. Do RCL ściągnął go w 2007 r. właśnie Arabski i ich współpracę można nazwać wzorcową – mówi nam poseł PO. Jego zdaniem, Tusk też go pozytywnie ocenia.

Nowak chce wrócić

Awans Macieja Berka nie jest jednak pewny, bo w PO głośno mówi się o tym, że nowym szefem kancelarii Tuska zostanie minister transportu Sławomir Nowak. Był on w przeszłości szefem gabinetu premiera, ale odszedł z kancelarii po wybuchu afery hazardowej. – Nowak chciałby opuścić ministerstwo transportu, bo ma tam słabe wyniki. Budowa dróg szwankuje, sytuacja PKP nie poprawia się, a notowania ministra pogorszyła jeszcze afera z nowymi świadectwami ADR dla kierowców – mówi poseł. ADR potwierdzają uprawnienia do przewożenia niebezpiecznych ładunków. Ministerstwo miało wydawać od tego roku nowe dokumenty, ale nie zadbało w budżecie o pieniądze na ten cel i cała operacja jest opóźniona, a kilka tysięcy ludzi nie może z tego powodu pracować. Dlatego, zdaniem naszego rozmówcy, minister Nowak wolałby przesunąć się na bardziej bezpieczny odcinek. – A najważniejsze, że byłby teraz bardzo blisko premiera, stałby się jego prawą ręką. Przecież szef kancelarii kieruje bezpośrednim zapleczem premiera. Arabski odpowiadał poza tym za przygotowanie posiedzeń rządu, jego władza była więc szeroka. Nowak mógłby taką pozycję na pewno wykorzystać o wiele lepiej niż Arabski do budowania swojej pozycji w rządzie i partii –tłumaczy osoba z władz krajowych Platformy.

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że w PO jest jednak silna frakcja, która nie chce umocnienia Nowaka. Ambitny minister, który podobno marzy o przejęciu kiedyś schedy po Tusku, ma wielu przeciwników w partii, a jednym z nich jest rzecznik prasowy rządu Paweł Graś. Ma on teraz niepodważalną pozycję na dworze premiera, a przyjście Nowaka do kancelarii mogłoby zachwiać dotychczasową hierarchią w dworskiej kamaryli.

Gdyby jednak Nowak zmienił pracę, Tusk musiałby znaleźć kogoś na jego miejsce. W tym kontekście wymieniany jest poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO), przewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury, który sprawuje tę funkcję drugą kadencję z rzędu. Inna koncepcja mówi o powierzeniu tego stanowiska bezpartyjnemu ekspertowi – ci jednak nie palą się do pracy w ministerstwie, gdzie łatwiej jest o kompromitację niż o pochwały.

Kto do ABW

W PO aż wrze, że stanowisko straci minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki. Po to, aby zostać szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na miejsce odchodzącego ze służby gen. Krzysztofa Bondaryka. Jeden z posłów Platformy mówi, że ta roszada byłaby najbardziej logiczna z punktu widzenia premiera. – Cichocki to osoba zaufana Tuska. Sprawdził się jako koordynator służb specjalnych w poprzednim rządzie. Teraz premierowi ktoś taki na czele ABW jest potrzebny. A przecież dla nikogo nie jest tajemnicą, że Tusk dawno stracił zaufanie do Bondaryka, czego szczytowym punktem była afera Amber Gold – twierdzi polityk. – Jacek Cichocki gwarantuje premierowi, że ABW już go więcej nie zaskoczy – dodaje nasz rozmówca.

Zmiana pracy Cichockiego powoduje oczywiście wakat w MSW. Jako jeden z kandydatów na nowego szefa tego ministerstwa typowany jest Michał Boni, obecny szef resortu administracji i cyfryzacji. Boni niezbyt dobrze czuje się w MAC, ciągnie się za nim afera z umową ACTA, nie radzi sobie ze sprawami cyfryzacji, budową internetu szerokopasmowego. – W MSW pewnie poradziłby sobie lepiej, a i Tusk miałby w tym ministerstwie bliskiego sobie, zaufanego człowieka, który zapewniałby kontrolę nad policją i innymi służbami – tłumaczy osoba z bliskiego otoczenia Donalda Tuska. Jak dodaje, nie można zapominać o tym, iż dobre kontakty ze służbami ma też Paweł Graś, więc dzięki kolejnym roszadom Tusk zyskałby większą kontrolę nad służbami. Mógłby je reformować w takim kierunku, w jakim by chciał.

Arłukowicz, Szumilas, kto jeszcze?

Przy okazji zmian zapowiadanych przez premiera ruszyła giełda nazwisk ministrów „do odstrzału”. Najczęściej wymieniani są: minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i minister edukacji Krystyna Szumilas. Powodów merytorycznych do ich odwołania jest aż nadto, zwłaszcza Arłukowicz jest zgodnie krytykowany nie tylko przez całą opozycję, ale również przez ekspertów i lekarzy. Z kolei Szumilas wypomina się zwłaszcza klapę z posyłaniem sześciolatków do szkół. W tej chwili ich dymisja wydaje się mało prawdopodobna, bo Tusk nie ma gwarancji, że ich następcy byliby lepszymi ministrami. Zresztą premier nie jest skory do ich odwołania także dlatego, że zostałoby to odebrane jako przyznanie racji opozycji. Zwłaszcza że w Sejmie leży wniosek o dymisję szefa rządu złożony przez PiS, a oświata i zdrowie należą do dziedzin najbardziej krytykowanych. Tak samo trudno sobie wyobrazić, aby z rządu odszedł minister sprawiedliwości Jarosław Gowin, bo oznaczałoby to poważny kryzys wewnątrz Platformy, a nawet ryzyko jej rozpadu. Nie wydaje się też, aby przy obecnej rekonstrukcji rządu o swoją przyszłość musiał się martwić minister skarbu Mikołaj Budzanowski. Premier zapowiedział mu, że straci stanowisko, jeśli nie poradzi sobie z problemem PLL LOT. A na razie minister szykuje LOT do prywatyzacji, więc spełnia życzenia szefa rządu.

Bardziej prawdopodobne jest odwołanie minister sportu Joanny Muchy, choć na jej korzyść działa to, że sytuacja wokół resortu już się uspokoiła, afery ze Stadionem Narodowym i Narodowym Centrum Sportu zostały wyciszone, więc premier nie ma powodu „rzucania minister Muchy na pożarcie”. – Cały rząd jest słaby i nadaje się do wymiany, łącznie z premierem Donaldem Tuskiem. I dlatego złożyliśmy wniosek o jego odwołanie – podsumowuje Mariusz Błaszczak, szef Klubu Parlamentarnego PiS. Zdaniem nie tylko Błaszczaka, ale i innych polityków opozycji, tzw. rekonstrukcja ograniczy się jedynie do przesunięć wewnątrz rządu, a gruntownej przebudowy nie będzie.

Krzysztof Losz

drukuj