fot. flickr.com

Chiny: cenzorzy usunęli prawie 10 tys. kont w mediach społecznościowych

Chiński urząd ds. cyberprzestrzeni poinformował o usunięciu prawie 10 tys. kont społecznościowych, m.in. za rozpowszechnianie „szkodliwych politycznie informacji” i „złośliwe zakłamywanie historii” Komunistycznej Partii Chin (KPCh).

W ostatnich latach chińskie władze zacieśniają kontrolę nad siecią, zaostrzają przepisy dotyczące cenzury oraz nadzór nad serwisami internetowymi. Regularnie prowadzą również kampanie usuwania niepożądanych treści.

W ramach jednej z takich kampanii, rozpoczętej 20 października, 9 800 kont i kanałów informacyjnych w mediach społecznościowych skasowano za łamanie przepisów, w tym za „rozpowszechnianie informacji szkodliwych politycznie, złośliwe zakłamywanie historii partii, zniesławianie bohaterów lub wizerunku kraju” – poinformował urząd ds. cyberprzestrzeni w poniedziałek wieczorem.

Przestrzegł również firmy Tencent i Sina, które prowadzą największe serwisy społecznościowe Wechat i Weibo, aby nie dopuszczały do „niecywilizowanego wzrostu” i „wszelkiego rodzaju chaosu” wśród niezależnych mediów działających na tych platformach.

„Chaos wśród mediów indywidualnych poważnie naruszył godność prawa i zaszkodził interesom mas” – napisano. Terminem „media indywidualne” (dosł. „samo-media”) określa się w Chinach niezależne kanały informacyjne, które tworzą oryginalne treści, ale nie są oficjalnie zarejestrowane jako media.

W ostatnich latach rozwój platform internetowych umożliwił powstanie setek tysięcy takich kont, które poruszają całe spektrum tematów – od poważnego dziennikarstwa śledczego po plotki ze świata show-biznesu.

Komentatorzy podkreślają, że wiele spośród zamkniętych przez władze mediów indywidualnych rozpowszechniało nieprawdziwe lub pornograficzne treści, co jest w Chinach nielegalne. Niektórzy oceniają jednak, że jedynym przewinieniem części z usuniętych kont była nadmierna krytyka władz.

„Zablokują cię, gdy piszesz prawdę, zablokują, gdy kłamiesz, więc co teraz powinniśmy pisać?” – pytał jeden z użytkowników sieci Weibo, uskarżając się na zamknięcie bloga związanego ze sztuką i rozrywką.

PAP/RIRM

drukuj