fot. M.Borawski/ Nasz Dziennik

Były szef CBA o śledztwie ws. Ciechu: sprawa kluczowa i podstawowa

Prokuratura musi ocenić każde słowo i fakt z taśm, na których politycy partii rządzącej omawiają szczegóły prywatyzacji Ciechu – powiedział Mariusz Kamiński, były szef CBA.

Chodzi o nagrania rozmów Jana Kulczyka z lobbystą Piotrem Wawrzynowiczem, szefem Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofem Kwiatkowskim oraz Radosławem Sikorskim. Ujawnione fragmenty odsłaniają kulisy prywatyzacji chemicznego giganta.

Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że z taśm wyłania się obraz niebywałej degrengolady obozu rządzącego. Politycy powinni kierować się interesem państwa, a nie oligarchów – dodał.

– Dosyć mówienia już o tym, kto to nagrywał i wszystkich tych insynuacji, na czyje zlecenie. Prokuratura ma obowiązek zająć się tym, w jaki sposób doszło do tej kontrowersyjnej prywatyzacji jednej z największych spółek Skarbu Państwa, gdzie wielu ekspertów mówiło, że wycena tej spółki była zaniżona. To jest sprawa kluczowa i podstawowa. Skandaliczna forma, niesłychane rzeczy, politycy PO i ministrowie, którzy zachowują się jak lokaje i oligarchowie – to jest niedopuszczalne – podkreślał Mariusz Kamiński.

Wicepremier Janusz Piechociński chce, aby w nowej kadencji powołano komisję śledczą w sprawie afery taśmowej. Szef ludowców podkreślił, że konieczne jest konsekwentne zweryfikowanie taśm i postępowania polskich służb.

Zaznaczył, że komisja powinna powstać bez względu na to, kogo może dotknąć i kto w związku z nią zostanie z życia publicznego „wyskrobany”.

Poseł Henryk Kowalczyk zauważył, że dotychczas Janusz Piechociński głosował przeciw powołaniu komisji śledczej.

– To znaczy, że dzisiejsza opinia jest bardzo koniunkturalna i tylko o to chodzi. Zresztą obiecywał przecież – w momencie, kiedy wybuchła afera taśmowa, że jeśli nie wyjaśni się ona do końca sierpnia, to rozważają oni wyjście z koalicji. Ten termin dawno minął i nic z tego nie było. Widać bardzo wyraźnie, że Piechociński chce się tu chyba przypodobać Prawu i Sprawiedliwości. Jednak my z takich fałszywych deklaracji na pewno nie będziemy korzystać. Jest to deklaracja fałszywa. Zupełnie co innego się robi poprzednio, a teraz zmienia się zdanie. W czasie kampanii wyborczej jest to ostatni akt rozpaczy – ocenił Henryk Kowalczyk.

Afera podsłuchowa wybuchła w Polsce ponad rok temu i skompromitowała czołowych polityków Platformy Obywatelskiej. Do dziś nie ponieśli oni żadnej odpowiedzialności.

RIRM

drukuj