PAP/Marcin Obara

Były szef ABW zeznawał przed komisją śledczą ds. Amber Gold

Komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała dziś byłego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego gen. Krzysztofa Bondaryka. To jedna z najważniejszych osób przy wyjaśnieniu afery dotyczącej piramidy finansowej. Świadek jednak na wiele pytań nie odpowiedział, zasłaniając się niepamięcią.

Nie wiem, nie pamiętam, nie koordynowałem – tak na większość pytań zadawanych przez komisję śledczą ds. Amber Gold odpowiadał były szef ABW gen. Krzysztof Bondaryk. Kierował on Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego w latach 2008–2013. To właśnie wtedy działała i upadła spółka Amber Gold. Dlatego też gen. Bondaryk to osoba o ogromnej wiedzy na temat piramidy finansowej. Jak się jednak okazało, na wiele pytań nie mógł lub nie chciał odpowiedzieć. Nie omieszkał jednak wyrażać lekceważącego stosunku do komisji.

M. Wassermann: W każdym kwestionariuszu zakładane są cele. Po co się to robi? W zasadzie ze wszystkiego zostały tylko okładki, bo w środku nie ma zebranych żadnych informacji. Dlaczego tak się stało?

Gen. Bondaryk: Trudno mi się wypowiedzieć na ten temat, bo nie wiem, dlaczego ma pani okładki.

M. Wassermann: Bardzo jest pan zabawny, panie generale.

Członkowie komisji dopytywali gen. Bondaryka m.in., dlaczego nie zdecydował się za zastosowanie podsłuchu wobec Marcina P. w okresie od maja do lipca 2012 r. Pytali również, dlaczego nie obserwowano Marcina P., który mógł w tym okresie wywieźć pieniądze z Polski.

Ważną kwestią poruszoną przez komisję był także wątek lotniczy w sprawie Amber Gold. Tutaj – jak wynika z zeznań funkcjonariuszy ABW, a także gen. Bondaryka – ABW nie zajmowała się tą sprawą.

– Jedyna wiedza i to wieloźródłowa w Agencji, to była taka, że te linie powstają w celach przestępczych, a od pewnego momentu, w zasadzie od stycznia, już nie było innych informacji, jak te, że powstały w celu wyeliminowania polskiego przewoźnika z krajowego rynku – powiedziała Małgorzata Wassermann.

Inną kwestią, o którą pytany był gen. Bondaryk, to rola syna ówczesnego premiera Donalda Tuska, Michała Tuska w sprawie Amber Gold.

– Michał Tusk był takim parasolem ochronnym, jeżeli chodzi o wszelkie służby. Nie posądzam go, aby brał udział w aktywnym wyprowadzaniu pieniędzy, natomiast ten przedziwny paraliż, który ogarnął te wszystkie instytucje, jest nie do wytłumaczenia – dodała szefowa komisji ds. Amber Gold.

Przesłuchanie gen. Bondaryka pokazuje świadomy brak działań ze strony ABW ws. Amber Gold – podkreślił dr Leszek Pietrzak.

– Kierownictwo Agencji miało świadomość od początku, że Amber Gold to interes, który jest pod pieczą PO, pod pieczą ludzi PO i dlatego nie podejmowało działań w tej sprawie – wskazał dr Pietrzak.

Afera Amber Gold z pewnością nigdy by nie wybuchła, gdyby państwo wówczas działało prawidłowo – dodał politolog Marcin Krzyżanowski.

– Można było ten proceder ukrócić wcześniej. Można było kilka lat wcześniej podjąć działania, które uniemożliwiłyby to oszukanie tysięcy Polaków. Tego nie zrobiono. Pytanie właśnie – „dlaczego?”. Miejmy nadzieję, że komisja śledcza to rozwiąże – powiedział Marcin Krzyżanowski.

TV Trwam News/RIRM

drukuj