fot. twitter.com

Burza po słowach R. Trzaskowskiego o zamrożeniu unijnych środków do czasu objęcia władzy przez PO

Słowa kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego w sprawie środków dla Polski w ramach przyszłego unijnego budżetu wywołały duży skandal.

Polityk powiedział na antenie Radia Zet, że „pieniądze, które Polska mogłaby dostać, będą prawdopodobnie mrożone”. Dodał jednak, że jeśli PO wygra wybory, to pieniądze te zostaną „odmrożone”.

Komisja Europejska chce uzależnić przyznawanie środków na politykę spójności m.in. od praworządności.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości zauważają, że poseł PO Rafał Trzaskowski obnażył prawdziwą strategię ugrupowania. Pytają o podstawy prawne takich działań.

Poseł Dominik Tarczyński z PiS uważa, że sprawa budżetu jest rozgrywana politycznie. W jego ocenie w sprawie ostatecznego kształtu budżetu potrzebna jest jedność w KE.

– Proszę pamiętać o tym, że faktycznie procedura wstrzymania części środków wynika z traktatu i tutaj żadne działania nie są potrzebne, aby takie środki były zamrożone. Są potrzebne wtedy, kiedy się donosi. W mojej ocenie, biorąc pod uwagę to, jak ludzie nominowani, a nie wybrani, decydują o podziale środków, jest to rozgrywka polityczna i próba wykorzystania stanowisk, które otrzymali od kolegów. Niestety, trzeba brać pod uwagę, że taki scenariusz będzie miał miejsce, choć jedności w KE nie ma – podkreśla Dominik Tarczyński.

Dziś do Warszawy przybył wiceszef KE Frans Timmermans. Z brukselskim urzędnikiem spotkał się premier Mateusz Morawiecki. Politycy rozmawiali nt. praworządności i reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce. [czytaj więcej]

KE uruchomiła wobec Polski formalne postępowanie z art. 7 Traktatu o UE w ubiegłym roku, zarzucając władzom w Warszawie naruszenie zasad praworządności.

RIRM

drukuj