fot. PAP/EPA

Bundestag ma dziś wybrać nową radę ds. wypędzonych

Bundestag ma dziś wybrać nową Radę Fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie. Po tym, jak na jej czele stanął w poniedziałek  historyk z Duesseldorfu Winfrid Halder, z rady fundacji wycofało się kilka osób – w tym jej przewodniczący Stefan Troebst i dwóch naukowców z polski.

Troebst w rozmowie z PAP wyraził obawę, że nowy dyrektor też będzie kładł akcent na problemach niemieckich wypędzonych kosztem zagadnień międzynarodowych, co zrobi „fatalne wrażenie” w Polsce. Zwrócił uwagę na próby całkowitego pominięcia rady naukowej w procesie wyboru dyrektora.

Historyk prof. Mieczysław Ryba mówi, że wybór nowego szefa fundacji wpisuje się w prowadzoną od lat politykę części środowisk historycznych w Niemczech.

– Zdecydowanie, mamy do czynienia z działaniem, które przeakcentowuje cierpienia ofiar niemieckich kosztem pokazania tego, czym była polityka przesiedleń, wysiedleń i mordów, a zarazem zbrodni dokonywanych w czasie okupacji przez Niemców na różnych narodowościach, w tym na Polakach. Kwestia przesiedleń czy wysiedleń jest dla Niemców takim „alibi historycznym” ku temu, żeby się deklarować czy żeby pokazywać się w świecie jako naród ofiar, a nie jako naród zbrodniarzy – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

Spór o upamiętnienie niemieckich ofiar przymusowych wysiedleń przez wiele lat zatruwał stosunki polsko-niemieckie. Inicjatywa zbudowania Centrum przeciwko Wypędzeniom wyszła pod koniec lat ‘90 od ówczesnej szefowej Związku Wypędzonych Eriki Steinbach. Jej propozycja spotkała się z bardzo krytycznym przyjęciem w Polsce i Czechach.

RIRM

drukuj