fot. PAP/EPA

W. Brytania/Fallon: USA kontaktowały się z nami przed atakiem w Syrii

Brytyjski minister obrony Michael Fallon oświadczył w piątek, że szef Pentagonu James Mattis przed atakiem na syryjską bazę lotniczą zwracał się do Wielkiej Brytanii o opinię, czy reżim prezydenta Syrii Baszara el-Asada stoi za wtorkowym atakiem chemicznym.

Mattis „konsultował się ze mną wczoraj (w czwartek – PAP) wieczorem w sprawie naszej oceny na temat odpowiedzialności reżimu (syryjskiego) za atak bronią chemiczną” – mówił Fallon. Poinformował, że wraz z Mattisem „przeanalizowali potrzebę zrozumienia i poradzenia sobie z jakąkolwiek rosyjską reakcją na atak” USA w Syrii.

„Wówczas (Mattis) rozważał różne możliwości do przedstawienia prezydentowi (USA Donaldowi Trumpowi – PAP), a później zadzwonił do mnie, aby poinformować nas o decyzji prezydenta i o ataku, a nasza premier (Theresa May) była cały czas informowana” – powiedział Fallon telewizji BBC.

Z kolei w telewizji ITV minister obrony Wielkiej Brytanii mówił, że celem amerykańskiego ataku w Syrii było odstraszenie Asada, a nie rozpoczęcie nowej kampanii wojskowej.

„Ten atak był ograniczony do jednego lądowiska, był całkowicie właściwy, jego celem było odstraszenie reżimu, by nie przeprowadzał kolejnych ataków bronią chemiczną – mówił Fallon. – Więc nie postrzegamy tego jako początku innej kampanii wojskowej”.

W piątek nad ranem USA wystrzeliły z dwóch swoich okrętów wojennych na Morzu Śródziemnym blisko 60 pocisków samosterujących Tomahawk na syryjską bazę lotniczą Szajrat (w prowincji Hims). „Nie proszono nas, byśmy włączyli się (w atak), nie było to zadanie koalicji” międzynarodowej, która walczy z tzw. Państwem Islamskim – podkreślił Fallon.

„Była to operacja Stanów Zjednoczonych, ale muszę ponownie podkreślić, że w pełni ją popieramy” – dodał.

Wcześniej o pełnym poparciu brytyjskiego rządu dla ataku USA w Syrii mówił rzecznik gabinetu.

Amerykańska operacja była odpowiedzią na wtorkowy atak bronią chemiczną na opanowane przez syryjskich rebeliantów miasto Chan Szajchun, w którym zginęło co najmniej 86 osób i o który Waszyngton oskarżył syryjski reżim.

PAP/RIRM

drukuj